Scena polityczna drży pod naporem afery warszawskiego Szpitala Południowego, która może zaowocować utratą władzy przez obecną koalicję rządzącą. KO traci społeczne zaufanie z powodu „saloniku VIP” i szybkiej ścieżki leczenia dla członków KO w podległym jej szpitalu. PiS nie bardzo się wychyla, bo sam ma we władaniu szpitale powiatowe – nie wiadomo czy i tam nie można się doszukać szybkich ścieżek leczenia. A Konfederacja, trzecia siła w sondażach, która mogłaby wskoczyć na falę społecznego oburzenia i zebrać polityczne zyski z tego skandalu, musi borykać się z dwójką medialnych posłów – Przemysławem Wiplerem i Ewą Zajączkowską-Hernik.
W ostatnich dniach bowiem media opisywały podróż Wiplera do Monako do prezesa Zondacrypto w 2025 r. Po powrocie poseł Konfederacji przedstawiał w Sejmie stanowisko korzystne dla Zondacrypto, a ta później przelewała na konta dwóch fundacji – Wiplera i jego współpracownika Michała Krzymowskiego – pokaźne sumy pieniędzy.
Zważywszy na fakt, że Zondacrypto zbankrutowała w kwietniu tego roku, przez co wielu Polaków, którzy zainwestowali w kryptowaluty straciło swoje pieniądze, sprawa to może położyć się cieniem na Konfederacji. Tym bardziej, że premier Donald Tusk kilka razy publicznie doszukiwał się powiązań upadłej giełdy z prawicą, krytykując prezydenta Karola Nawrockiego za kilkakrotne zawetowanie ustawy regulującej rynek kryptowalut. Po tekście o działaniach Wiplera szef rządu zyskał potwierdzenie dla swoich słów. Na dodatek łączenie przez Wiplera mandatu poselskiego z działalnością lobbingową jest co najmniej dwuznaczne.
Kłopoty to jego specjalność
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
