Szwajcarski oddział Instytutu Pileckiego zajmuje się m.in. promowaniem polskiej kultury i historii oraz zarządzaniem hotelem Schwanen w Rapperswilu, który został kupiony przez Ministerstwo Kultury. Na początku czerwca 2026 r. doszło do zmiany w zarządzie spółki. Aby dostać się do jakiejkolwiek spółki w Szwajcarii należy spełnić restrykcyjne wymagania. Zajmują się tym kancelarie prawne. Ostatecznie wybrano Juris Finanz AG – relacjonuje „Rzeczpospolita”.
Spółka jako prokurenta bez pełnomocnictwa do zarządzania Instytutem Pileckiego w Szwajcarii delegowała Graziano Pedroję. Okazało się, że mógł on w przeszłości prowadzić transakcje z podmiotami rosyjskimi. Jego nazwisko pojawiło się w jednym z wątków śledztwa Pandora Papers. Pedroja w 2014 r. był tzw. osobą upoważnioną do reprezentowania jednej ze szwajcarskich spółek, która kupiła inną, chorwacką.
Prokurent Instytutu Pileckiego w Szwajcarii odwołany. Był powiązany z rosyjskimi oligarchami
Transakcję sfinalizowano z pożyczek m.in. spółki, której beneficjentem rzeczywistym był rosyjski minister energetyki w latach 2001 – 2004 Igor Jusufow. Pedroja miał też utrzymywać relacje z masażystą Władimira Putina. Konsantin Gołoszczapow prezydenta Rosji poznał jeszcze w Petersburgu, miał też być jego sparingpartnerem w judo. Z czasem stał się oligarchą. Po interwencji przedstawicieli szwajcarskiego Instytutu Pileckiego Pedroję zastąpiła inna osoba.
Pedroja tłumaczył się, że w trakcie działalności zawodowej od wielu lat współpracuje z różnymi klientami. Szwajcarski przedsiębiorca zaznaczył, że „na przestrzeni dekad regularnie był poddawany audytom i kontrolom, które zakończyły się bez zastrzeżeń. „Nie stwierdzono żadnych uchybień, które uzasadniałyby podjęcie działań nadzorczych lub budziłyby wątpliwości co do legalności czy rzetelności moich działań zawodowych” – dodał.
Bohater wątku światowej afery pełnomocnikiem w polskim instytucie. „Nie ma jasnych procedur”
Instytut Pileckiego dopytywał ABW, czy odsunięcie Pedroji jest wystarczające, czy należałoby zerwać współpracę z całą kancelarią. – Niestety odnoszę wrażenie, że nie ma jasnych procedur działania w takich sytuacjach – ocenił prawnik znający sprawę. Według byłego oficera Służby Wywiadu Wojskowego ppłk. Macieja Korowaja instytucje takie jak Instytut Pileckiego nie mogą postrzegać się tylko jako placówki kulturalne czy naukowe.
– Jeżeli wychodzą na jaw powiązania z osobami z kręgu Kremla, naturalną reakcją nie może być przeczekiwanie i minimalizowanie problemu – komentował były oficer służb specjalnych. Zdaniem byłego oficera Agencji Wywiadu ppłk. Marcina Falińskiego Instytut Pileckiego „wpisuje się w szerszą wojnę kognitywną o serca i umysły”. – Nie chodzi o paranoję, tylko o zmianę perspektywy – podsumował.
Czytaj też:
Putin popada w paranoję? Część słynnej rezydencji zrównana z ziemią Czytaj też:
Dotarli do wyciętych fragmentów wywiadu z Putinem. Wszystkiemu zaprzeczał
