Zmiany personalne w Kijowie miały pokazać sprawność prezydenta i dać ukraińskim władzom nowy impuls. Największe emocje wzbudziła jednak dymisja Fedorowa, polityka kojarzonego z cyfryzacją państwa, dronami i nowoczesnym modelem zarządzania armią.
Jego odejście szybko przestało być wyłącznie sprawą personalną. Protesty stały się wyrazem sprzeciwu wobec kierunku zmian, rosnącej koncentracji władzy wokół Zełenskiego oraz pozycji generała Ołeksandra Syrskiego.
W rozmowie z „Wprost” ekspertka PISM wyjaśnia, dlaczego prezydent zdecydował się na ryzykowny ruch, czy przygotowuje się już do przyszłych wyborów i w jaki sposób Rosja może próbować ingerować w powojenną politykę Ukrainy.
Rekonstrukcja rządu Ukrainy. Ekspertka o błędzie Zełenskiego i protestach
Tomasz Stankiewicz, „Wprost”: Jak należy interpretować ostatnie zmiany w ukraińskim rządzie: jako zwykłą rekonstrukcję gabinetu wojennego, poważny kryzys polityczny czy kryzys całego modelu zarządzania państwem?
Maria Piechowska, analityczka ds. Ukrainy PISM: Wszystkiego jest w tym po trochu. Od pewnego czasu było wiadomo, że do zmian dojdzie. Premier Swyrydenko krytykowano zarówno za niedostateczną komunikację wewnątrz rządu, jak i za problemy we współpracy z Radą Najwyższą. Reformy związane z integracją europejską właściwie przestały trafiać pod głosowanie. Premier była również postrzegana jako osoba związana z Andrijem Jermakiem. Rekonstrukcja wydawała się więc nieunikniona.
Co przyspieszyło decyzję o zmianach?
Początkowo zakładano, że nastąpią one jesienią albo przynajmniej po wakacjach. Proces przyspieszyła jednak rezygnacja Olhi Stefaniszyny z funkcji ambasador Ukrainy w Stanach Zjednoczonych. Zełenski rozważał wysłanie do Waszyngtonu Swyrydenko, ale ona jak na razie nie zgodziła się na objęcie placówki. Machina personalna została już jednak uruchomiona i ostatecznie doszło do rekonstrukcji.
