Wojna w Ukrainie ponownie skierowała uwagę świata na okolice Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. W ostatnich miesiącach w pobliżu dawnej elektrowni dochodziło do incydentów z udziałem rosyjskich dronów. Ukraińskie służby informowały m.in. o uderzeniu bezzałogowca w budynek centralnego magazynu zużytego paliwa jądrowego, po którym wybuchł pożar.
Wojna w Ukrainie. Dojdzie do powtórki katastrofy w Czarnobylu?
Czy takie zdarzenia mogą doprowadzić do powtórki katastrofy z 1986 roku? Krystian Machnik, zajmujący się tematyką Czarnobyla, uspokaja, że scenariusz podobny do tego sprzed blisko czterech dekad jest obecnie bardzo mało prawdopodobny.
Ekspert tłumaczy, że kluczowa różnica polega na tym, że reaktory w Czarnobylu nie są już aktywne. – Wtedy doszło do katastrofy na pracującym reaktorze jądrowym. Te reaktory w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej już nie pracują. Ostatni wyłączono 26 lat temu w roku 2000, więc nie jest możliwe powtórzenie katastrofy na taką skalę – wyjaśnia na łamach „Faktu”.
Nie oznacza to jednak, że teren jest całkowicie pozbawiony zagrożeń. Zdaniem Krystiana Machnika obecnie największym czynnikiem ryzyka jest przede wszystkim trwająca wojna. Ekspert wskazuje, że nie można wykluczyć zarówno celowych, jak i przypadkowych uderzeń. W przypadku poważniejszych zdarzeń mogłoby dojść do wtórnego skażenia.
– Najbardziej zagrożone są oczywiście najbliższe okolice Czarnobylskiej Strefy Zamkniętej, ale przy większych zdarzeniach radiacyjnych, może być sytuacja, że na przykład w Polsce wykryjemy jakieś śladowe ilości radioizotopów w atmosferze – mówi. – Nawet tak bardzo poważne wydarzenie jak uderzenie drona w kopułę sarkofagu, prowadzi do wzrostu poziomu promieniowania gdzieś tam na miejscu. Ale to są zazwyczaj zdarzenia o charakterze bardzo lokalnym – tłumaczy.
Polsce grozi skażenie po atakach na Czarnobyl?
Według eksperta, „aby zagrożenie objęło Polskę, musiałoby dojść do wyjątkowo ekstremalnego scenariusza”. – Musiałaby się wydarzyć nieprawdopodobnie skrajna sytuacja, żeby to sprowadziło jakieś zagrożenie na Polskę – ocenia.
Krystian Machnik zwraca przy tym uwagę na jeszcze inny problem, jakim jest wykorzystywanie tematu Czarnobyla w wojnie informacyjnej. – Większe zagrożenie raczej upatruję w propagandzie, która zintensyfikowała się szczególnie w ostatnich miesiącach. Za każdym razem, kiedy coś się dzieje w Czarnobylu, albo w ogóle, kiedy coś się dzieje w Ukrainie, jesteśmy zalewani informacjami o radioaktywnej chmurze – zauważa dodając, że że celem takich działań jest przede wszystkim wywołanie paniki.
Czytaj też:
Przełomowa decyzja Zełenskiego. „Gest w stronę Polski” Czytaj też:
Mocny głos z Niemiec ws. Polski. „Koszty politycznego spektaklu ponoszą Ukraińcy”
