Wielokrotny mistrz świata i Europy w wyścigach psich zaprzęgów oraz w bikejoringu Igor Tracz w rozmowie z Interią Sport opowiedział o swoich doświadczeniach z Ukrainy. Jak mówił, są one o tyle ważne, że Rosja jest wrogim nam krajem i w przyszłości może zaatakować tanimi dronami. Obrona drogimi rakietami będzie wówczas bardzo nieopłacalna.
Igor Tracz: Nasza sytuacja przypomina teraz sierpień 1939 roku
– Póki fizycznie nie dotyka nas wojna, to ciężko nam w nią uwierzyć. Od dawna powtarzam, że nasza sytuacja przypomina teraz sierpień 1939 roku. I oby ta sytuacja trwała jak najdłużej, żebyśmy mieli czas na przygotowanie się, a może też ocknęli się, bo cholera wie, co będzie, jeśli znajdziemy się we wrześniu 1939 roku – mówił.
Zaznaczał jednocześnie, że musimy obecnie nastawić się raczej na inne rodzaj zagrożeń. – Kiedyś w Polsce nie spali się hala Marywilska, ale na przykład elektrownia. Albo nagle nie będzie internetu, a może ktoś zatruje wodę. Na tego typu akcje dywersyjne powinniśmy być gotowi – ostrzegał.
– To będzie zwalanie winy na Ukraińców, zwalanie winy na jakieś siły wewnętrzne. Będą dążyć do tego, żeby jak najbardziej nas wewnętrznie skłócić i jak najbardziej poróżnić z Ukrainą, a to im coraz lepiej to wychodzi – zauważał.
– Jesteśmy naprawdę skrajnym społeczeństwem, które bardzo łatwo ulega emocjom, a dzięki nim łatwo jest kierować społeczeństwem w odpowiednim kierunku. Zatem łatwo byłoby nas zjednoczyć do obrony kraju, gdyby była taka potrzeba, ale równie łatwo jest nas skłócić i podzielić poprzez szukanie wyimaginowanego wroga, bo Ukraińcy w naszym kraju nie są absolutnie naszym wrogiem – podkreślał.
Tracz: W tym jesteśmy absolutnie podobni do Ukraińców
Igor Tracz zwrócił też uwagę na bezcenne doświadczenia, które nasi wojskowi powinni wynosić z obecnego konfliktu za wschodnia granicą. Chwalił ukraiński organizm wojskowy, który mimo wielu wad potrafi wciąż skutecznie prowadzić wojnę.
– Wszyscy liczyli na to, że za chwilę oni skończą walczyć, a wojna trwa i Ukraińcy się nie poddają. Dla mnie są oznaką bohaterstwa. Absolutnie. Szanuję ich za odwagę i spryt. Są podobni do nas w pewnym stopniu, bo Polacy też mają taką żyłkę sprytu i czasami ułańskiej odwagi. W tym jesteśmy absolutnie podobni do Ukraińców – mówił.
– Mam nadzieję, że ludzie na Zachodzie biorą przykład z tego, jak walczy Ukraina. Bardzo często Ukraińcy mi mówią, że fajnie, że z nimi jestem i przekazuję wiedzę polskim żołnierzom, ale dopytują, czemu w Ukrainie nie ma polskich oficerów – zaznaczył.
– Wielokrotnie spotykałem oficerów różnych innych państw w Ukrainie, którzy przeglądają się polu walki i pracują z tymi żołnierzami, ale polskich nie. Albo jest to totalna tajemnica i pracują tam jakieś polskie służby specjalne. Naszych żołnierzy tam jednak nie widziałem, choć oficerowie z innych państw czerpią garściami z doświadczenia tej wojny – powtarzał.
Czytaj też:
Zmasowany atak ukraińskich dronów na rafinerie. Rosji zabraknie paliwa? Ekspert ostrzega przed popularną pułapką Czytaj też:
Mocny głos z Niemiec ws. Polski. „Koszty politycznego spektaklu ponoszą Ukraińcy”
