Do wczoraj (czyli do poniedziałku – 31 sierpnia) obowiązywał jeszcze rządowy program CPN (Ceny Paliwa Niżej). Nie dziwi więc fakt, że w wielu miastach kierowcy „rzucili” się na stacje benzynowe, by skorzystać jeszcze ze zniżek na paliwo.
Ceny benzyny były znacznie niższe, a dzisiaj (we wtorek – 1 września) mocno poszybowały w górę.
Podniosło to nerwy mieszkańcom Polski, co dało się wyczuć m.in. na Dolnym Śląsku czy Mazowszu.
Kierowcy oblegli stacje benzynowe. „Wykupili paliwa do ostatniej kropli!”
Portal Moto opisał zdarzenie w Wałbrzychu, które zostało sfilmowane i głośnym echem odbiło się w sieci. Widać tam dwóch kierowców, którzy pokłócili się o to, czyja jest kolej na tankowanie. Czy koniec rządowej „promocji” podsycał tu emocje w tle? Niewykluczone.
Gorąco było także w stolicy regionu. Wrocławski Reporter to, co działo się na stacjach, określił jednym słowem: „Szał!”. W pewnym momencie na niektórych z nich zabrakło paliwa, co z pewnością dodatkowo podniosło nerwy.
„Został już tylko olej napędowy. Benzynę kierowcy wykupili do ostatniej kropli” – poinformował. To wszystko efekt „szturmu”.
Jak przypomniał dziennik „Fakt”, jeszcze do niedawna obowiązywała obniżka VAT (podatek od towarów i usług) – z 23 do 8 proc. Dzięki temu ceny diesla i benzyny spadły o aż 60-90 gr za 1l. Program przestał jednak obowiązywać tej nocy.
Z ustaleń redakcji wynika, że w Warszawie na kilku stacjach pojawiły się kartki z informacją, że „zabrakło paliwa” lub „nastąpiła awaria”. Klienci mogli więc korzystać głównie z dystrybutorów z gazem.
Czy program CPN powróci? Andrzej Domański nie pozostawił złudzeń
W związku z tym pojawiają się pytania – czy program jeszcze wróci? Szanse na to są zerowe. Najpierw kosztował on budżet państwa 4,7 mld PLN (gdy obowiązywał od końca marca do czerwca), a następnie kolejne ok. 0,5 mld zł (przez wakacje – lipiec/sierpień).
– Trudno za program CPN płacić z kieszeni wszystkich podatników. Chcieliśmy, aby był on sfinansowany z potężnych, horrendalnych zysków koncernów paliwowych — mówił niedawno minister finansów.
Kierował też uwagę na prezydenta Karola Nawrockiego, który „miękkim wetem” potraktował projekt ustawy o nadzwyczajnych zyskach (czyli skierował go do Trybunału konstytucyjnego). – Zamiast po stronie Polaków stanął po stronie wielkich firm – ocenił Andrzej Domański.
Wcześniej gościł także na antenie stacji TVN24, gdzie równiez pytany był o ewentualny powrót CPN. Szef resortu gospodarki przypominał wówczas, że „Polska ma w tej chwili wysoki deficyt budżetowy”. – Jest to związane z olbrzymimi wydatkami na obronność – wyjaśniał.
Warto wiedzieć, że w ub.r. wynosił on ponad 123,7 mld.
facebook Czytaj też:
Powrót wysokich cen na stacjach paliw. Koniec pakietu CPN Czytaj też:
Ceny w sklepach nieco w górę. Jest nowy król podwyżek
