Aktywiści ruszyli pod siedzibę rządu. Żądają zmian nad Morskim Okiem

Aktywiści ruszyli pod siedzibę rządu. Żądają zmian nad Morskim Okiem

Konie wożą turystów na Morskie Oko, zdjęcie ilustracyjne
Konie wożą turystów na Morskie Oko, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Aktywiści protestują przed Ministerstwem Klimatu i KPRM. Żądają całkowitego zakończenia przewozów konnych na trasie do Morskiego Oka.

Spór o konie wożące turystów nad Morskie Oko przeniósł się z Podhala do Warszawy. W piątek 4 września organizacje prozwierzęce protestują przed siedzibami Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Manifestacja przed ministerstwem przy ul. Wawelskiej została zaplanowana od godz. 10 do 13. Następnie protestujący mają przenieść się przed KPRM w Alejach Ujazdowskich, gdzie akcja potrwa od godz. 13.30 do 16.

– Nasze postulaty są jasne i od początku mówimy o nich głośno: konie nad Morskim Okiem jeździć nie będą. I to nie podlega żadnym negocjacjom – zapowiedział przed protestem budzący kontrowersje Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt.

Aktywiści nie chcą kompromisu w sprawie koni

Organizatorzy żądają całkowitej likwidacji transportu konnego na trasie do Morskiego Oka i zastąpienia go pojazdami elektrycznymi. Ich zdaniem dalsze wykorzystywanie zwierząt do przewożenia turystów jest niepotrzebne i nie powinno być uzasadniane lokalną tradycją.

Aktywiści chcą również, aby około 300 koni pracujących obecnie na trasie zostało odkupionych przez Tatrzański Park Narodowy. Park miałby zapewnić im dożywotnią opiekę, a część zwierząt mogłaby być wykorzystywana między innymi do wypasu górskich hal.

Piątkowa demonstracja jest kolejną odsłoną protestów organizowanych przez DIOZ oraz Ruch Społeczny Dla Zwierząt. Poprzednie akcje odbywały się bezpośrednio na drodze do Morskiego Oka. Podczas manifestacji 22 sierpnia aktywiści zablokowali przejazd zaprzęgów, a część protestujących została usunięta z jezdni przez policję.

Konie jeżdżą już krótszą trasą

Od 1 września obowiązuje zmieniona organizacja przewozów. Konie nie dojeżdżają już z Palenicy Białczańskiej na Polanę Włosienica. Trasa zaprzęgów została skrócona z około siedmiu do niespełna trzech kilometrów i kończy się przy Wodogrzmotach Mickiewicza.

Oznacza to wycofanie koni z najbardziej stromego oraz wymagającego fragmentu drogi. Dalszy transport turystów mają stopniowo przejmować pojazdy elektryczne. Tatrzański Park Narodowy korzysta obecnie z czterech e-busów i planuje zakup kolejnych 16.

Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska przedstawiała skrócenie trasy jako efekt porozumienia zawartego z TPN, samorządem i fiakrami. Aktywiści uważają jednak, że przyjęte rozwiązanie jest niewystarczające, ponieważ przewozy konne nadal pozostają częścią systemu transportu.

Fiakrzy odpierają zarzuty aktywistów

Wozacy przekonują, że przewozy są prowadzone legalnie, a konie podlegają regularnym kontrolom weterynaryjnym i ortopedycznym. W 2026 roku badań dopuszczających do pracy nie przeszły dwa spośród 282 zwierząt.

Według danych Tatrzańskiego Parku Narodowego na trasie nie odnotowano przypadku śmierci konia spowodowanej przeciążeniem lub przemęczeniem. Wcześniejsze postępowania prokuratorskie również nie potwierdziły zarzutów dotyczących znęcania się nad zwierzętami.

Fiakrzy i przedstawiciele władz powiatu tatrzańskiego podkreślają ponadto, że przewozy konne są częścią tradycji Podhala oraz źródłem utrzymania lokalnych rodzin. Ich zdaniem skrócenie trasy stanowi kompromis, który poprawia warunki pracy zwierząt, nie likwidując całkowicie dotychczasowej działalności.

Organizacje prozwierzęce odrzucają takie argumenty. Zapowiadają, że będą kontynuować protesty do czasu całkowitego usunięcia zaprzęgów z drogi do Morskiego Oka.

Policja prowadzi 71 spraw po protestach

Sierpniowe manifestacje na drodze do Morskiego Oka mogą mieć dla części uczestników konsekwencje prawne. Zakopiańska policja prowadzi 71 postępowań dotyczących łącznie 118 wykroczeń popełnionych podczas pikiet organizowanych przez DIOZ.

Jak przekazał rzecznik zakopiańskiej policji asp. sztab. Roman Wieczorek, sprawy dotyczą między innymi utrudniania ruchu, niestosowania się do poleceń funkcjonariuszy, niepodporządkowania się poleceniom organizatora oraz wprowadzania policjantów w błąd. O ewentualnych karach zdecyduje sąd.

Czytaj też:
Nocna akcja TOPR na Rysach. Nie można było użyć śmigłowca
Czytaj też:
Bruksela wkroczy do sporu ws. koni z Morskiego Oka? Rzeczniczka KE mówi wprost

Źródło: WPROST.pl / Onet, DIOZ, Gazeta Wyborcza, Ministerstwo Klimatu i Środowiska