Nagana jest najwyższą karą, jaką może wymierzyć komisja etyki.
Wypowiedź Szczygły pokazał 11 lutego "Superwizjer" TVN. Szczygło pytany o swoją wiedzę na temat zajścia powiedział, że "trwa postępowanie, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności sprawy". Odchodząc, wyraźnie poirytowany, powiedział do dziennikarki: "proszę nie mówić do mnie, że ja mam jakąś odpowiedzialność za to, że banda durniów strzela do cywili".
"Słowa, które padły z moich ust były niepotrzebne; przepraszam za nie. Zapewniam też, że wbrew niektórym sugestiom nie przesądzały one o czyjejkolwiek winie lub niewinności. Fakt ostrzelania wioski jest bezsporny" - powiedział następnego dnia Szczygło.
Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski powiedział dziennikarzom w Sejmie, że oprócz wniosku do komisji etyki poselskiej w sprawie wypowiedzi Szczygły Platforma będzie także wnosić o odwołanie go z funkcji wiceprzewodniczącego Komisji Obrony Narodowej.
Według polityka PO, wypowiedź b. ministra obrony narodowej, jest "nikczemnością". "Nad tego typu słowami nie możemy przejść do porządku dziennego" - dodał.
W opinii szefa klubu PO sprawa na pewno nie może być wyciszona, bo jest niezwykle ważna i prestiżowa. Tym bardziej że - jak podkreślił - część rodzin żołnierzy wnosi również do sądu oskarżenia przeciwko Szczygle. "Sprawa jest bulwersująca i chcemy ją do końca rozwiązać" - podkreślił Chlebowski.
Pytany, dlaczego wniosek w sprawie Szczygły kierowany jest tak późno, stwierdził, że PO nie robiła z tej kwestii "przedstawienia". "Po cichu przygotowaliśmy wniosek do komisji etyki poselskiej, bo uważamy, że na ten temat nie powinno się już głośno mówić w ogóle" - uważa Chlebowski. "Słowa Szczygły są haniebne i nikczemne, uznaliśmy, że po cichu należy tę sprawę załatwić" - dodał.
Na pytanie, czy etycznie jest kierować wniosek w związku z wypowiedzią "poza kamerą", Chlebowski odpowiedział, że polityk musi uważać, kiedy mówi na offie i kiedy mówi publicznie i musi się liczyć z konsekwencjami takich słów.
W uzasadnieniu do swojego wniosku do komisji etyki posłowie PO zwracają uwagę, że Szczygło, jako wiceprzewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej zobligowany jest "do rzetelnej i uczciwej pracy na rzecz Wojska Polskiego, w tym kreowania jego właściwego wizerunku w Polsce i na świecie".
"Zawsze dobrym obyczajem i tradycją było to, iż członkowie komisji obrony narodowej zgodnie dbali o dobre imię żołnierzy, byli rzecznikami Wojska Polskiego oraz kierowali się w sprawach obronności racją stanu" - podkreślili wnioskodawcy.
Ich zdaniem, Szczygło "swoją wypowiedzią dał wyraz pogardy, poniżył godność i honor żołnierski". "Nigdy do tej pory nie zdarzył się przypadek tak niegodnego zachowania posła-członka komisji obrony narodowej, a tym bardziej wiceprzewodniczącego sejmowej komisji obrony narodowej" - zaznaczono we wniosku.
Jak oceniono, "swoją skrajnie nieodpowiedzialną wypowiedzią Szczygło publicznie przesądził o winie żołnierzy polskich". "Naruszył tym samym fundamentalną zasadę demokratycznego państwa prawa, jaką jest zasada domniemania niewinności" - czytamy.
Polityk PiS - zdaniem Platformy - postawił "w złym świetle" nie tylko siebie, ale również Sejm, a swoim zachowaniem "naruszył dobre imię tych wszystkich posłów, którzy są szczerze oddani sprawom Wojska Polskiego".
Szczygło pytany w piątek przez dziennikarzy w Sejmie o wnioski PO powiedział: "Jeżeli dbałość PO o siły zbrojne byłaby taka jak mówią przedstawiciele tej partii, odnosząc się do mojej skromnej osoby, to Platforma nie powoływałaby takich osób do pełnienia funkcji w Ministerstwie Obrony Narodowej, w stosunku do których istnieją podejrzenia popełnienie czynów niezgodnych z przepisami prawa".
"To pokazuje jaki jest stosunek Platformy do żołnierzy i do sił zbrojnych" - dodał Szczygło.
W tym kontekście Szczygło wymienił generałów: Piotra Czerwińskiego, Mieczysława Bieńka i Janusza Bronowicza, a także b. członka rady nadzorczej Agencji Mienia Wojskowego Ryszarda Majdzika oraz przewodniczącego Rady Nadzorczej Agencji Otto Cymermana.ab, pap