W nocy z wtorku na środę mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali alert o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę i działaniach polskiego lotnictwa. Przed godz. 5 ostrzeżenie odwołano. To kolejny komunikat w czasie, gdy odbiorcy skarżą się na częstotliwość alertów, opóźnienia lub brak wiadomości. Na początku miesiąca doszło też do pomyłki: ostrzeżenie przeznaczone dla woj. lubelskiego wysłano do woj. lubuskiego. RCB przyznało się do błędu i przeprosiło.
Dwie albo trzy osoby na dyżurze. Były dyrektor wskazuje problem z RCB
Gen. Marek Kubiak, który kierował Rządowym Centrum Bezpieczeństwa w latach 2015–2020 i 2023–2024, w rozmowie z Wirtualną Polską wskazuje na niedofinansowanie i zbyt małą obsadę.
„— Nie do pomyślenia jest, by utrzymywać służbę dyżurną, odpowiedzialną za takie obowiązki w składzie 2–3 osób” — mówi.
Jego zdaniem Centrum potrzebuje więcej pracowników, w tym analityków, oraz lepszych warunków lokalowych. To właśnie do RCB spływają informacje o zagrożeniach od służb i instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.
Dlaczego SMS z ostrzeżeniem może przyjść za późno?
Według Kubiaka system SMS-owy nie nadaje się do alarmowania o zagrożeniach wymagających szybkiej reakcji. Problemem są zarówno ograniczenia technologiczne, jak i czas potrzebny na podjęcie decyzji. Były dyrektor wyjaśnia, że procedurę uruchamia wniosek, np. wojska, wojewody, ministra lub policji. Następnie zapada decyzja o alercie i przygotowywana jest krótka treść wiadomości. Na końcu pozostaje wysyłka, której tempo zależy od przepustowości systemów operatorów.
Kubiak wspomina, że za jego kadencji jeden z operatorów mógł wysłać 3,5 mln SMS-ów na godzinę. Jak ocenia, informacja o zagrożeniu z RCB dociera czasem z godzinnym lub dwugodzinnym opóźnieniem.
Cell broadcast zamiast SMS-ów? W planach około 100 mln zł
Rozwiązaniem ma być cell broadcast, czyli rozsyłanie komunikatów do telefonów znajdujących się w zasięgu określonych stacji bazowych. Taki system działa m.in. w Izraelu, gdzie ostrzega przed ostrzałami. 14 października szef MSWiA Marcin Kierwiński podpisał list intencyjny w sprawie uruchomienia tej technologii w Polsce. Resort ma przeznaczyć na wdrożenie około 100 mln zł z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.
Zdaniem Kubiaka zmiana technologii powinna iść w parze ze skróceniem procesu decyzyjnego oraz wzmocnieniem kadrowym i finansowym RCB.
Czytaj też:
Wojsko o „podejrzeniu naruszenia przestrzeni powietrznej Polski”. Trwają poszukiwania obiektu Czytaj też:
Niemal codziennie dostają alerty RCB. Mają dość komunikatów
