Premier: musimy dbać o prawdziwy obraz historii

Premier: musimy dbać o prawdziwy obraz historii

Dodano:   /  Zmieniono: 
Premier Donald Tusk powiedział podczas uroczystości 63. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof, że Polacy muszą dbać o prawdziwy obraz historii, tak aby nikt w Europie i na świecie nie zdołał jej zakłamać.

"Prawda jest jedynym fundamentem, na którym może powstać autentyczna przyjaźń i zrozumienie w tej części świata -podkreślił szef rządu, który złożył hołd ofiarom niemieckiego obozu zagłady Stutthof.

"To miejsce podobnie jak cała nasza ojczyzna jest naznaczone pamięcią. Rzadko które miejsca na świecie są naznaczone pamięcią w taki sposób, który czyni z tej pamięci balast i ciężar trudny do zniesienia. Rzadko gdzie na świecie są takie miejsca jak to, gdzie blizny po tragicznych zdarzeniach sprzed ponad 60. lat są ciągle świeże" - powiedział Tusk.

Szef rządu przypomniał, że obóz w Stutthofie był pierwszym i najdłużej funkcjonującym obozem zagłady na ziemiach polskich. "To tu już w pierwszych dniach wojny trafiali ludzie, których jedyną winą było to, że czuli się Polakami, a historia kazała im się urodzić w miejscu, co do którego okrutny hitlerowski reżim zgłosił nieludzkie roszczenia" - powiedział.

Premier podkreślił, że wyzwolenie obozu 9 maja 1945 r. przez wojska Frontu Białoruskiego przyniosło wkrótce "tragiczne i dramatyczne rozczarowanie".

"Kiedy okazało się, że cudem ocaleli z tej pożogi nazizmu, z tej nieludzkiej, niemieckiej, okrutnej represji, kiedy w chwili uniesienia witali wyzwolicieli, a jakiś czas później część z nich znalazła się w innych obozach koncentracyjnych - na Wschodzie" - mówił szef rządu.

"Chcemy budować pojednanie, chcemy budować przyjaźń między narodami w Europie i na świecie. Musi być (ona) zbudowana na fundamencie prawdy, przyzwoitości, rzetelności - także w ocenie wydarzeń historycznych" - oświadczył Tusk.

"To wielkie wyzwanie, my Polacy na pewno mu sprostamy, ale dzisiaj aktualne jest pytanie i je powtórzę: czy wielkie narody z nami sąsiadujące, których elity przywódcze stały się sprawcami największego nieszczęścia w dziejach ludzkości, są także w stanie sprostać temu wyzwaniu" - pytał szef polskiego rządu.

Jak dodał, Polacy muszą dbać o prawdziwy obraz zdarzeń z lat 30. i 40. poprzedniego wieku, bo "pamięć i prawda to nasze główne atuty w tym wielkim dochodzeniu do Europy i do współczesnego świata".

"Nazizm, ten niemiecki obłęd z lat 30-tych i 40-tych poprzedniego wieku i komunizm, dwie złowrogie ideologie przyczyniły się do nieszczęścia niewyobrażalnego. Dzisiaj chcemy, aby ten ciężar pamięci przestał już przygniatać nas do ziemi, ciężar pamięci dzisiaj nie może być balastem nie do udźwignięcia, dzisiaj ten ciężar, ta pamięć musi stać się rękojmią dla wszystkich Polaków, rękojmią tego, że nikt nie zakłamie tej przeszłości, która tu w tym miejscu, ciągle jest żywa" - oświadczył.

"Musimy mieć w pamięci czas zagłady i czas nieludzkiego okrucieństwa po to, aby młodzi ludzie idąc tu co roku czcić pamięć ofiar Stutthofu umieli także w zjednoczonej Europie - patrząc na przyszłość, na XXI wiek - umieli zawsze z podniesioną głową, z podniesionym czołem mówić światu jak wyglądała prawda II wojny światowej" - mówił.

Dlatego - podkreślił premier - "tak ważne jest dla nas, aby 70. rocznica wybuchu II wojny światowej, już w przyszłym roku, tu w Gdańsku, przypomniała całemu światu, kto za co odpowiada w historii ludzkości".

"Dlatego też podjęliśmy decyzję o budowie muzeum II wojny światowej też tu w Gdańsku, w pobliżu tego obozu, tak aby nikt w Polsce, w Niemczech, w Rosji, w Europie, na świecie nie zakłamywał historii tamtych lat" - powiedział.

Podkreślił też, że w swojej rozmowie z prezydentem USA George'm Bushem uświadomił mu, że wielka amerykańska tragedia, jaką był atak na WTC 11 września 2001 roku, mierzona ilością ofiar, zdarzała się w Polsce każdego dnia podczas okupacji hitlerowskiej.

O pamięć o tym, co się działo w obozie Stutthof zaapelował do młodego pokolenia w imieniu środowiska b. więźniów tego obozu Henryk Dannemann.

"Niech to miejsce przypomina, że można zabić ciało, ale nie można zabić polskiej duszy (...) Faszyści pozostawili następnym pokoleniom tylko hańbę, wstyd, przekleństwo i zatracenie. Nie o zemstę ale o pamięć proszą nasze cienie - tak brzmi napis na tutejszym pomniku. Warto walczyć o pamięć, która jest ulotna" - powiedział b. więzień Stutthofu.

W obozie Stutthof osadzony był dziadek premiera - Józef Tusk, który został następnie wcielony do Wehrmachtu.

Po zakończeniu oficjalnej części uroczystości szefowi rządu pokazano, znajdującą się w muzealnym magazynie, drewnianą tabliczkę należącą do jego dziadka. Na kawałku drewna jest napis ołówkiem J. Tusk i data 24 września 1939 r. Premier widział to po raz pierwszy w życiu. "Jestem tym bardzo poruszony" -powiedział dziennikarzom Tusk.

Jak wyjaśnił PAP dyrektor muzeum w Sztutowie Piotr Tarnowski, takie tabliczki zostawiali na pamiątkę więźniowie obozu Stutthof, którzy brali udział w budowaniu baraków.

Pierwsi więźniowie do Stutthofu trafili już 2 września 1939 r. Hitlerowskie władze Wolnego Miasta Gdańska zaplanowały powstanie tego obozu dla tzw. niepożądanych elementów polskich jeszcze przed wybuchem wojny. W obozie Stutthof męczeńską śmierć poniosło ok. 65 tys. osób.

ab, pap