PO „nie wyklucza” zmian w ustawie o IPN

PO „nie wyklucza” zmian w ustawie o IPN

Dodano:   /  Zmieniono: 7
Grzegorz Dolniak (PO) nie wyklucza zmian w ustawie o IPN. PO i PSL powołają zespoły, które przeanalizują tę ustawę. SLD proponuje przeniesienie akt SB z IPN do Archiwum Państwowego. Tymczasem według prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, jeśli PO zmieni ustawę o IPN, będzie to "przywrócenie cenzury".

 

Wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak mówił w poniedziałek w TVN24, że można "myśleć o zmianach" w ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej tak, aby uwolnić go "od bieżączki politycznej". Zaznaczył, że na razie nie wie co trzeba zmienić, aby IPN nie był "ogarnięty politycznym wymiarem", ale - jak zastrzegł - PO nie chce likwidacji Instytutu.

Według Dolniaka "trzeba się zastanowić", na ile IPN ma być "instytucją prokuratorską", a na ile "instytucją historyczną".

Dolniak podkreślił, że Instytut powinien zająć się "pracą i zadaniami, do których został powołany". "Głosując za ustawą o IPN nie zakładaliśmy, że będziemy mieli taką sytuację jak dzisiaj" - dodał. Wyjaśnił, że chodzi m.in. dzisiejszym spotkanie w obronie IPN w Gdańsku, w którym uczestniczył poseł PiS Jacek Kurski i b. opozycjoniści, w tym Andrzej Gwiazda.

Zdaniem wiceszefa klubu PO, IPN został użyty "na wypadek wojny politycznej". "Z tym się nie zgadzamy" - ocenił.

"Na pewno powstanie zespół przy PO, który tą kwestią się zajmie" - podkreślił Dolniak. Jak mówił, "jest zgoda co do idei, natomiast nie ma pomysłu co do instrumentów i narzędzi jak to zrobić".

Według posła PO Antoniego Mężydły dobrym rozwiązaniem byłoby "otwarcie archiwów" IPN, łącznie - jak mówił w TVN24 - z tzw. danymi wrażliwymi. "PO zawsze była za otwarciem archiwów" - podkreślił. Jego zdaniem, aby dokonać reformy Instytutu nie trzeba zawiązywać sojuszu z SLD. Jak zaznaczył, PiS również "może dojść do wniosku, że trzeba wszystko odtajnić".

Tymczasem prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił podczas konferencji prasowej w Jaśle, że jeśli PO będzie chciała zmienić ustawę o IPN, "będzie to próba zamknięcia ust tym, którzy chcą mówić prawdę".

"To jest po prostu przywrócenie cenzury i to będzie inicjatywa całkowicie skandaliczna i haniebna. To pokaże prawdziwą twarz PO, która jest częścią establishmentu, który Polską dziś rządzi i który przez te kilkanaście lat wyrządził Polsce bardzo dużo szkód" - dodał prezes PiS. Jak mówił, jeśli PO zmieni ustawę o IPN, to "ostatecznie zrzuci maskę". PO będzie chodziło o to - jak mówił - aby prawdę mogła znać tylko elita, a "cała reszta wara".

"To jest traktowanie obywateli jak dzieci, to jest charakterystyczne dla tego establishmentu, dla tego typu ludzi. My jesteśmy temu przeciwni" - podkreślił. Dodał przy tym, że jeśli PO będzie za otwarciem archiwum dla wszystkich, jego partia poprze ten pomysł.

Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski powiedział, że jego klub powoła zespół ekspertów, którzy przeanalizują ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej. "Zlecimy szereg analiz, potem przedyskutujemy sprawę z Platformą" - dodał Żelichowski, zastrzegając, że za wcześnie, aby przesądzać, w jakim dokładnie kierunku miałyby pójść zmiany w ustawie.

Jedno jest pewne - podkreślił - nie powinno być takiej sytuacji, aby książka taka jak napisana przez historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka na temat przeszłości Lecha Wałęsy była finansowana ze środków Instytutu.

"Nie można za pieniądze państwowe oczerniać niewinnych ludzi. W sprawie Lecha Wałęsy wyrok wydał sąd; orzekł, że jest niewinny. Robi się człowiekowi krzywdę. Takiej książki nie pisze się w miesiąc, uważam, że to akcja polityczna, która w swoim zamyśle miała zdyskredytować III Rzeczpospolitą i +podtrzymać+ IV RP" - ocenił Żelichowski.

Ryszard Kalisz (SLD) podkreślił, że lewica od ponad dwóch lat postuluje zmiany w ustawie o IPN. "Chcemy zmienić cały system przechowywania i archiwizacji akt byłych organów bezpieczeństwa państwa z okresu PRL. Chcemy, aby te akta zostały przeniesione do Archiwum Państwowego, żeby były otwarte dla wszystkich a udostępniane w drodze decyzji administracyjnych" - powiedział Kalisz.

Jego zdaniem książka o Wałęsie zdecydowanie nie powinna być finansowana ze środków Instytutu.

"Po pierwsze, jest nierzetelna, po drugie, przedstawia wybitnie ideologiczny punkt widzenia, bardzo zniekształcający polską historię, opiera się tylko i wyłącznie na aktach SB, zapomina o wyrokach sądu. Tak nierzetelna książka nie może być finansowana przez państwo" - argumentował.

Dopytywany, czy oznacza to, że posłowie klubu Lewicy poprą ewentualne zmiany w ustawie, jakie zaproponuje Platforma, Kalisz odparł: "my mamy dopracowaną koncepcję; jak Platforma się z tym zgodzi, to mogę powiedzieć tylko: +Daj Boże+".

W poniedziałek trafiła do księgarń książka historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka pt. "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii". Według autorów publikacji, Lech Wałęsa w początkach lat 70. był agentem SB o kryptonimie "Bolek"; akta świadczące o tym b. prezydent zabrał w latach 90.; a w 2000 r. Sąd Lustracyjny wadliwie ocenił dowody nt. Wałęsy i pominął ich część. Lech Wałęsa zaprzecza współpracy z SB.

Z kolei w niedzielę trzech pomorskich samorządowców - prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, prezydent Sopotu Jacek Karnowski oraz marszałek województwa pomorskiego Jan Kozłowski - wydało oświadczenie w obronie Wałęsy w związku z tą publikacją. Napisali w nim m.in., że sygnowanie tej książki przez instytucję państwową i opłacenie jej z budżetu państwa "jest skandalem". W przekonaniu autorów publikacja ta "każe raz jeszcze przemyśleć zasadność funkcjonowania tej instytucji w obecnym kształcie".

keb, pap

 7

Czytaj także