Polska nie zeszła poniżej tego progu, ale się poważnie do niego zbliżyła - w ub.r. odsetek odmów spadł do 13,8 procent i przewidywano, że w miarę coraz mniejszego zainteresowania przyjazdami do USA w celach zarobkowych, zejdzie poniżej 10 procent w ciągu roku do dwóch lat.
Jednak od 1 lipca maksymalny odsetek odmów najprawdopodobniej powróci, choć na szczęście tymczasowo, do poprzednich 3 procent - a więc będzie dużo trudniejszy do osiągnięcia - na podstawie poprawki do wspomnianej ustawy z 2007 r. wprowadzonej z inicjatywy demokratycznej senator Dianne Feinstein, głównej przeciwniczki programu znoszenia wiz.
Poprawka ta mówi, że próg 3 procent musi zostać ponownie przywrócony 1 lipca tego roku, jeżeli amerykańskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Kraju nie wprowadzi do tego czasu tzw. biometric air exit system, czyli rejestracji osobowych danych biometrycznych osób wyjeżdżających z USA drogą lotniczą.
Jak powiedział nowojorskiemu "Nowemu Dziennikowi" radca z ambasady RP w Waszyngtonie Paweł Kotowski, "wiadomo już, że Amerykanie nie wprowadzą do tego czasu tego systemu rejestracji na lotniskach".
Z drugiej strony, próg 10 procent ma wrócić automatycznie, kiedy Ministerstwo Bezpieczeństwa Kraju wprowadzi w końcu system rejestracji danych i nie będzie do tego potrzeba nowej ustawy Kongresu.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie to nastąpi, ale ponieważ rzecz dotyczy bezpieczeństwa ruchu lotniczego - a głównie jego ochrony przed terroryzmem - można mieć nadzieję, że system zostanie w niedługim czasie wprowadzony i wspomniany próg 10 procent, łatwiejszy do osiągnięcia dla Polski, zostanie niejako "odwieszony".
Eksperci, na których powołuje się "Nowy Dziennik", są wszakże raczej pesymistami i twierdzą, że zniesienie wiz dla Polaków nie nastąpi szybko.
pap, keb