IPN odbiera emerytury esbekom

IPN odbiera emerytury esbekom

Dodano:   /  Zmieniono: 45
Instytut Pamięci Narodowej stworzył listę 40 tysięcy byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL, którym od 1 stycznia zostaną obniżone emerytury. Instytut właśnie zakończył ich wersyfikację - musiał sprawdzić przeszłość zawodową prawie 195 tysięcy byłych pracowników resortu spraw wewnętrznych.
Okazało się, że pracę dla UB i SB można dowieść 41 tysiącom emerytów MSWiA. - Dokumenty osobowe zgromadzone w zasobie IPN nie potwierdzają służby w SB 31 693 osób, o które pytały organa emerytalne – powiedział w rozmowie z„Polska The Times" Rafał Leśkiewicz, zastępca dyrektora biura udostępniania IPN. Większości osób w ogóle nie można było jednak poddać kontroli, ponieważ Instytut nie dysponuje dokumentami na ich temat.

Byli funkcjonariusze jak zwykli obywatele

W myśl ustawy od 1 stycznia 2010 r. emerytury byłych esbeków, a także członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, znacznie się zmniejszą. Wskaźnik, według którego są obliczane, został obniżony z 2,6 proc. do 0,7 proc., czyli takiego przelicznika, jaki jest używany wobec innych obywateli przy obliczaniu emerytury za okres, kiedy nie płacili składek na ZUS.

Dla przykładu - funkcjonariusz policji, odchodząc na emeryturę w 1990 r. po 22 latach służby, z czego 4 przepracował w organach bezpieczeństwa, otrzymuje dziś 2247 zł emerytury. Po 1 stycznia otrzyma 1981 zł. Na wprowadzeniu ustawy budżet zaoszczędzi kilkadziesiąt milionów złotych. - Nie ma powodów, aby ludzie, którzy działali przeciwko Polsce, byli uprzywilejowani - mówi Jarosław Zieliński z PiS.

Państwo dawało gwarancje

Problem polega na tym, że nie wszystkie przypadki pozwalają na jednoznaczną ocenę. Ustawa obniży bowiem emerytury także tym, którzy pozytywnie przeszli weryfikację po 1989 r. i następnie służyli w służbach bezpieczeństwa III RP. Gromosław Czempiński, najdłużej urzędujący szef Urzędu Ochrony Państwa, generał brygady w stanie spoczynku i były polski szpieg, obliczył, że w wyniku wprowadzenia ustaw jego emerytura zmaleje z 7 do niespełna 2 tysięcy złotych.

Sytuacja „szeregowych" pracowników UOP stanie się jeszcze bardziej dramatyczna. - Wielu moich podwładnych będzie musiało żyć za 800 zł miesięcznie, na granicy nędzy – twierdzi gen. Czempiński. Nie ukrywa, że czuje się oszukany, bo razem z ponad sześciuset innymi pracownikami wywiadu przeszedł pozytywnie weryfikację, a tym samym dostał gwarancję państwa, że będzie traktowany tak samo jak ci wszyscy, którzy zostali przyjęci do służby po 1989 r. - Stopień generalski przyznano mi już w III RP - dodaje Czempiński. Mimo tych zastrzeżeń zdaniem Grzegorza Dolniaka z Platformy Obywatelskiej, obecny kształt ustawy stanowi dobre rozwiązanie kompromisowe.

Lewica zaskarża ustawę, PiS chce jej zaostrzenia

Okazuje się, że wiceprzewodniczący Platformy jest w swojej opinii osamotniony. Z kształtu ustawy nie jest bowiem zadowolona żadna partia opozycyjna. Lewica już zaskarżyła nowe prawo do Trybunału Konstytucyjnego, który zajmie się sprawą 13 stycznia.

Nieusatysfakcjonowany, choć z zupełnie innych powodów jest także PiS. Zdaniem posła Jarosława Zielińskiego z PiS projekt ustawy przygotowany przez Platformę Obywatelską obejmuje problem uprzywilejowanej grupy esbeków w sposób wycinkowy i wąski. - Przecież to była służba przeciw Polsce, więc wysokie emerytury funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa to rzecz niemoralna, nieetyczna - mówi poseł.

Klub Prawo i Sprawiedliwość w swoim projekcie domagał się więc obniżenia świadczeń emerytalnych dla wszystkich funkcjonariuszy SB do poziomu minimalnego i to niezależnie od wysokości pobieranej do tej pory emerytury. Poseł Zieliński nie dostrzega także krzywdy, jaką nowa ustawa wyrządza pozytywnie zweryfikowanym pracownikom resortu spraw wewnętrznych. - Pozwolono tym ludziom służyć dalej, ale nie zmienia to faktu, że w czasie Peerelu byli funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa.

Nierówne prawo

Największą wadą wprowadzanej ustawy nie jest jednak jej zbytnia łagodność czy surowość, ale fakt, że nie wszyscy byli funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa PRL zostaną nią objęci. Niektórzy zachowają swoje przywileje. Na przykład esbecy, których akta są w tzw. zastrzeżonym zbiorze IPN, nie stracą swoich emerytur, ponieważ materiały z tego zbioru są tajne i IPN nie może ich wydać organom emerytalno-rentowym. - Udało się także tym, którzy przeszli z SB do wojskowej bezpieki i tam zakończyli służbę. Ustawa deubekizacyjna nie obejmuje takich przypadków - mówi Rafał Leśkiewicz z Instytutu.

Nowe przepisy wejdą w życie z dniem 1 stycznia 2010 roku, jednak każdej objętej nimi osobie przysługuje prawo sądowego odwołania się od decyzji o zmianie sposobu naliczania emerytury. Do tej pory z takiego prawa skorzystało już blisko 3 tysiące byłych funkcjonariuszy.

„Polska The Times", Łp

 45

Czytaj także