To nie jedyne "zalety" Iwanka, które zdaniem Migalskiego predestynują go do kierowania IPN-em. "Iwanek to osoba niezwykle skromna. Przez lata nie ujawniał swojej współpracy z SB, nic nie mówił o wieloletniej kooperacji z tą szlachetną instytucją. A i potem jedynie minimalizował swoje działania. Czyż nie powinniśmy tego doceniać , zwłaszcza w czasach gdy wszyscy gardłują o swoich zasługach?" - kpi Migalski.
Migalski wypomina Iwankowi również niewielki dorobek naukowy - "Iwanek mało pisze (od czasów swojej habilitacji w 1988 roku nie napisał żadnej samodzielnej książki). Ma więc czas i energię do rzetelnego wykonywania powierzonych mu zadań". Poza tym europoseł zauważa, że jego dawny przełożony jest "świetnym organizatorem" - ponieważ, kiedy "w maju 2008 roku, kilkanaście miesięcy po ujawnieniu jego współpracy z SB, stanął do wyborów na dyrektora INPiDz US, dostał 22 głosy. Jedynie ja i jakiś inny frustrat głosowaliśmy przeciw, widząc w fakcie donoszenia na SB rzecz naganną i uniemożliwiającą zajmowanie kierowniczego stanowiska na uniwersytecie. Czyż to nie jest dowód na to, że potrafi on kierować zespołem ludzkim?" - ironizuje europoseł ze Śląska. Ostatnią cechą, która czyni z Iwanka idealnego kandydata na szefa IPN jest fakt, że jest on "człowiekiem kompromisu". "Był zarówno w Solidarności, jak i w PZPR, rozmawiał w czasie swoich studiów ze studentami, ale także rozmawiał o tych rozmowach z oficerami SB. Konsensus – oto czego możemy spodziewać się po Iwanku" - pisze na blogu Migalski.
"Człowiek o takich zasługach, życiorysie, charakterze powinien zostać szefem IPN z rekomendacji PO i SLD, o co oficjalnie apeluję do obu tych partii. Iwanek na prezesa!" - kończy swój wpis europoseł.arb