Seremet: sprawdzimy czy nikt nie naciskał na pilota

Seremet: sprawdzimy czy nikt nie naciskał na pilota

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Badając czarne skrzynki prokuratura sprawdzi, czy nikt nie wywierał presji na pilota, by lądował nawet w niesprzyjających warunkach pogodowych - zapowiedział Prokurator Generalny Andrzej Seremet.
Seremet dodał, że z wraku samolotu nie wydobyto jeszcze wszystkich ciał. - Niezbędne będzie podniesienia wraku - powiedział Prokurator Generalny.

- Na obecnym etapie śledztwa nie ma danych, z których wynikałoby, że na pilotów prezydenckiego samolotu, który rozbił się w trakcie lądowania koło Smoleńska, była wywierana presja - poinformował Seremet. Jak dodał, w tym zakresie będą jednak analizowane czarne skrzynki z rozbitego Tu-154. Zaznaczył, że eksperci będą próbować wychwycić tło rozmów, tak by ustalić "czy padały jakieś sugestie wobec pilotów". Seremet poinformował równocześnie, że identyfikacja ciała żony prezydenta Marii Kaczyńskiej, została przeprowadzona wstępnie przez członka rodziny. Nie potwierdzono jej na razie przez badania DNA.

Seremet, który w południe rozmawiał z przebywającym na miejscu Naczelnym Prokuratorem Wojskowym Krzysztofem Parulskim, z dotychczasowych ustaleń wynika, że kontrolerzy lotu z wieży w Smoleńsku "odradzali" pilotom lądowanie na tym lotnisku. Pytany, czy wieża odradzała, czy też zabraniała lądowania, Seremet odparł, że z uzyskanych przez niego informacji można mówić o odradzaniu. - Proszę mieć świadomość, że to są wszystko wersje śledcze, które będą podlegały weryfikacji - dodał. Ocenił, że polscy prokuratorzy pozostaną w Rosji jeszcze przez 2-3 dni. - Nie będzie już więcej przedmiotów do zbadania tam na miejscu przez prokuratorów - powiedział.

Śledztwo w Smoleńsku ma niespotykanie szerokie rozmiary. Pracuje tam około 60 rosyjskich prokuratorów i grupa polskich śledczych. Są też polskie i rosyjskie ekipy patomorfologów oraz ekspertów ds. wypadków lotniczych. Seremet ujawnił, że jest tam również dwóch oficerów polskich służb specjalnych. Obszar katastrofy został podzielony na kilkanaście stref, które są sukcesywnie przeczesywane w poszukiwaniu wszelkich śladów.

Prokurator Generalny ocenił, że najistotniejsze zadanie w całej sprawie będzie teraz miała komisja badania wypadków lotniczych. - Zabezpieczane są dokumenty, a także rzeczy osobiste odnalezione na miejscu tragedii. Będą zabrane do Polski i wydawane rodzinom - zapowiedział. Seremet poinformował także, że na skutek polskiej sugestii prokuratorzy rosyjscy zgodzili się na ponowne przesłuchanie, tym razem w obecności polskich prokuratorów, dwóch osób pracujących w wieży kontrolnej podczas katastrofy samolotu. Przy ponownym przesłuchaniu "uzyskamy takie informacje, które będą zadowalające dla strony polskiej" - powiedział. Dodał, że strona polska, prowadząc śledztwo, korzysta z materiałów zebranych przez stronę rosyjską. - Materiały te są udostępniane. Jednak gospodarzem tego postępowania, tam na miejscu jest strona rosyjska - podkreślił Seremet.

Wszczęcie polskiego śledztwa w sprawie katastrofy samolotu Prokurator Generalny polecił jeszcze w sobotę po rozmowie z ministrem sprawiedliwości Krzysztofem Kwiatkowskim. Tego dnia na miejsce katastrofy udał się naczelny prokurator wojskowy płk Krzysztof Parulski z grupą prokuratorów wojskowych.

W katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób. Na pokładzie znajdował się m.in. prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką, wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński, posłowie, senatorowie i dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych.

"Gazeta Wyborcza", PAP, arb

 3

Czytaj także