Zgromadzeni na Krakowskim Przedmieściu ludzie uniemożliwili przeniesienie do kościoła św. Anny krzyża stojącego przed Pałacem Prezydenckim. Wobec protestów szef Kancelarii Prezydenta oświadczył, że krzyż tego dnia nie będzie przeniesiony. Przerwanej uroczystości towarzyszyło wiele emocji. Wprost24 zebrał na miejscu pierwsze komentarze.
Pierwsi „samozwańczy obrońcy", liczniej pod krzyżem pojawili się już z samego rana. Na miejscu była też Straż Miejska. Około 200 funkcjonariuszy było przygotowanych na zamieszki. Od godziny 12 zwolennicy krzyża coraz chętniej zabierali głos. Tłum krzyczał: „Zostawcie krzyż", „Zdrajcy”, „Nie oddamy krzyża”. Oskarżenia kierowane były przez ludzi uznających siebie za wierzących, w stronę księży, którzy znaleźli się przy krzyżu, by przenieść go do kościoła św. Anny.
- Taki cyrk żeby się odbywał z krzyżem... To nie są normalni ludzie. Ja uważam, że powinien być usunięty – mówiła jedna ze zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu osób. - Ubolewam nad tym co się dzieje w wolnej ojczyźnie. Walka z krzyżem, którą wydaje prezydent. Wszyscy to widzą – z drugiej strony wtórowała rozmówczyni kobieta, z polską flagą w ręce. Gdy katolik wdał się rozmowę z ateistą, tego drugiego „proszono", by natychmiast odszedł sprzed Pałacu Prezydenckiego.
- Poczułam się jak osoba, która powinna znaleźć się w getcie, która nie ma prawa przebywać tam gdzie inni, a przecież jestem taką samą obywatelką jak inni – stwierdza Małgorzata Szumska, historyk i politolog, definiująca siebie jako osobę niewierzącą. – Przyszłam, aby powiedzieć, że krzyż w tym miejscu, gdzie przyjeżdża wiele delegacji międzynarodowych, może stawiać je w dyskomfortowej sytuacji – dodaje.
Swojej radości nie kryły członkowie stowarzyszenia Solidarni 2010. Zapowiedzieli, że jeszcze we wtorek w nocy rozpoczną „warty honorowe", tak by nikt nie odważył się przenieść krzyża po cichu. Gdy zapadła decyzja o przerwaniu uroczystości przeniesienia krzyża od tłum podkreślał, że liczebność zgromadzonych zaskoczyła samych uczestników protestów - „nie spodziewali się tego" – komentowano.
Chwilę po decyzji o pozostawieniu krzyża na obecnym miejscu podchodzi do mnie Małgorzata Szumska, by raz jeszcze zabrać głos w tej sprawie: - Agresja tłumu jest wielka. W związku z tym krzyż pozostanie. Boję się, że na legalnie wybranej władzy wywiera decyzje populistyczną. Jest to niedopuszczalne w porządnym, demokratycznym państwie – mówiła.
Krzyż
- Taki cyrk żeby się odbywał z krzyżem... To nie są normalni ludzie. Ja uważam, że powinien być usunięty – mówiła jedna ze zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu osób. - Ubolewam nad tym co się dzieje w wolnej ojczyźnie. Walka z krzyżem, którą wydaje prezydent. Wszyscy to widzą – z drugiej strony wtórowała rozmówczyni kobieta, z polską flagą w ręce. Gdy katolik wdał się rozmowę z ateistą, tego drugiego „proszono", by natychmiast odszedł sprzed Pałacu Prezydenckiego.
- Poczułam się jak osoba, która powinna znaleźć się w getcie, która nie ma prawa przebywać tam gdzie inni, a przecież jestem taką samą obywatelką jak inni – stwierdza Małgorzata Szumska, historyk i politolog, definiująca siebie jako osobę niewierzącą. – Przyszłam, aby powiedzieć, że krzyż w tym miejscu, gdzie przyjeżdża wiele delegacji międzynarodowych, może stawiać je w dyskomfortowej sytuacji – dodaje.
Swojej radości nie kryły członkowie stowarzyszenia Solidarni 2010. Zapowiedzieli, że jeszcze we wtorek w nocy rozpoczną „warty honorowe", tak by nikt nie odważył się przenieść krzyża po cichu. Gdy zapadła decyzja o przerwaniu uroczystości przeniesienia krzyża od tłum podkreślał, że liczebność zgromadzonych zaskoczyła samych uczestników protestów - „nie spodziewali się tego" – komentowano.
Chwilę po decyzji o pozostawieniu krzyża na obecnym miejscu podchodzi do mnie Małgorzata Szumska, by raz jeszcze zabrać głos w tej sprawie: - Agresja tłumu jest wielka. W związku z tym krzyż pozostanie. Boję się, że na legalnie wybranej władzy wywiera decyzje populistyczną. Jest to niedopuszczalne w porządnym, demokratycznym państwie – mówiła.
Adrian Todorczuk
Galeria:Krzyż
