Krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego usunięty! Trafił do kaplicy

Krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego usunięty! Trafił do kaplicy

Dodano:   /  Zmieniono: 261
fot. Paweł Pustelnik
Krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego został usunięty ok. godz. 8 rano w czwartek. Dariusz Wernicki ze Społecznej Inicjatywy Obrońców Krzyża powiedział, że krzyż zdemontowało kilka osób. Jak poinformował szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski, krzyż umieszczono w kaplicy w Pałacu, a docelowo ma on trafić do kościoła św. Anny.
Nie ma w tej chwili daty przeniesienia krzyża z kaplicy w Pałacu Prezydenckim do kościoła św. Anny - powiedział w czwartek szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski. Dodał, że nastąpi to, gdy strona kościelna będzie gotowa na przyjęcie krzyża.

Michałowski powiedział również, że w czwartek był obecny podczas przeniesienia krzyża spod pałacu do kaplicy. Jak wyjaśnił towarzyszyło mu kilka osób, a krzyż był wniesiony do pałacu głównym wejściem i został ustawiony po lewej stronie ołtarza. Zaznaczył, że nie brali w tym udziału przedstawiciele duchowieństwa. Dodał, że prezydent Bronisław Komorowski wiedział o przeniesieniu krzyża.

- Nie było specjalnego powodu, żeby to było akurat dzisiaj. Zdecydowaliśmy się to zrobić, bo w pewnym sensie można powiedzieć, że poczuliśmy, że jesteśmy już z tym problemem zupełnie sami - stwierdził Michałowski. W jego ocenie każdy termin byłby "tak samo zły lub tak samo dobry".

Pytany o to, czy krzyż zostanie zabrany na pielgrzymkę na miejsce katastrofy pod Smoleńskiem, powiedział, że uzależnione jest to od rodzin ofiar, a nie od Kancelarii. - Z naszego punktu widzenia, docelowym miejscem krzyża jest kościół św. Anny i jestem przekonany, że krzyż tam trafi - powiedział Michałowski. Zaznaczył również, że chyba każdy chce upamiętnienia ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu, ale to wymaga zgody.

Dodał, że decyzja o przeniesieniu krzyża była "niezależną decyzją" prezydenckiej kancelarii, a o terminie w środę późnym wieczorem zostali poinformowani: premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna i prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Trwanie dotychczasowego stanu rzeczy godziło w autorytet państwa i Kościoła i raniło uczucia religijne wielu Polaków. Krzyż stał się zakładnikiem gry politycznej i sporów światopoglądowych pomimo apeli biskupów o przeniesienie go w godne miejsce - oświadczył Michałowski.

Poinformował też, że zdjęcia m.in. Lecha i Marii Kaczyńskich, które zabrano razem z krzyżem, zostały wystawione w Sali Rycerskiej, sąsiadującej z prezydencką kaplicą i "przez jakiś czas na pewno tam będą"

Schetyna: to musiało się w końcu stać

Grzegorz Schetyna przypuszcza, że przeniesienie krzyża to realizacja lipcowego porozumienia między Diecezją Warszawską a Kancelarią Prezydenta. - To dobrze. Mam nadzieję że to kończy tę sprawę i kończy ten problem - powiedział Schetyna. - To się musiało wreszcie zdarzyć. Mam jedynie nadzieję, że nie zdarzyło się w nocy, tylko przed chwilą - dodał.

Szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski powiedział jednak, że marszałek Schetyna był wcześniej poinformowany o planach przeniesienia krzyża.

"Będziemy się modlić, aż powstanie tam pomnik"

Dariusz Wernicki ze Społecznej Inicjatywy Obrońców Krzyża powiedział, że członkowie inicjatywy będą zbierać się przed Pałacem Prezydenckim i modlić do czasu, aż powstanie tam pomnik upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej.

- Szokuje nas, że nikt nie rozmawiał ze społeczeństwem; to co się dzieje jest nie tak, jak powinno być. W kraju demokratycznym władza powinna rozmawiać i powinien zostać podpisany dokument, że będzie tutaj pomnik - powiedział Wernicki.

Małgorzata Wasserman: jestem zszokowana

- Ten krzyż został usunięty w taki sposób, w jaki została postawiona ta tablica. Jestem w takim dużym szoku, że aż trudno mi pozbierać myśli - powiedziała w TVN24 Małgorzata Wasserman. - To, co się teraz stało, uważam za bardzo haniebne, bo w taki sposób się nie zabiera krzyża i nie prowadzi się w ten sposób dialogu i dyskusji. Pod osłoną nocy, z zaskoczenia, bez uzgodnienia wspólnego stanowiska. Od dłuższego czasu mamy do czynienia z taką sytuacją, gdzie jesteśmy stawiani przed faktami dokonanymi - dodała.

Barierki zostają

Policyjne barierki przed Pałacem Prezydenckim na razie zostaną - powiedział rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński. Jak wyjaśnił, ma to związek z emocjami, jakie budzi sprawa krzyża i incydentami, do których już wcześniej dochodziło przed pałacem.

- Ustawowym obowiązkiem policji jest dbanie o bezpieczeństwo. Mamy informacje, że 19 września planowana jest demonstracja, której uczestnicy mają zebrać się także przed Pałacem Prezydenckim - dlatego barierki na razie pozostaną, tym bardziej, że w tym miejscu dochodziło już wcześniej do incydentów - powiedział rzecznik.

Policjanci, po przeniesieniu krzyża do kaplicy w Pałacu Prezydenckim, usunęli natomiast barierki stojące po drugiej stronie ulicy, przed Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. - W tej chwili przed pałacem jest bardzo spokojnie - dodał Karczyński.

Tymczasem strażnicy miejscy poprosili stojących tam przeciwników przeniesienia krzyża o zabranie i posprzątanie swoich rzeczy. Część z nich dostosowała się do prośby strażników, zapowiadają jednak, że nadal pozostaną przed pałacem.

Od 15 kwietnia...

Krzyż pod Pałacem Prezydenckim został ustawiony w czasie żałoby po ofiarach katastrofy smoleńskiej - 15 kwietnia. Ustawili go harcerze i harcerki, z różnych związków ruchu skautowego, skupieni w ruchu "Inicjatywa Polsce i bliźnim", a przychodzący pod pałac Polacy składali pod nimi kwiaty i zapalali znicze. 10 lipca - wówczas prezydent-elekt Bronisław Komorowski zapowiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", że krzyż zostanie przeniesiony w inne miejsce. Kancelaria Prezydenta doszła do porozumienia z harcerzami i Kościołem, że miejscem tym będzie kościół św. Anny. Krzyż miał być początkowo przeniesiony trzeciego sierpnia ale uroczystość zablokowali zgromadzeni pod nim przeciwnicy jego przeniesienia.

pap, TVN24, ps

 261

Czytaj także