Lech zremisował z Juventusem

Lech zremisował z Juventusem

Napastnik Lecha Artjoms Rudnevs czwartkowego wieczoru na Stadionie Olimpijskim w Turynie nie zapomni do końca kariery. Łotysz zaliczył hat-tricka, który dał remis mistrzowi Polski w meczu 1. kolejki Ligi Europejskiej ze słynnym Juventusem. Spotkanie było niezwykle zacięte, a wydarzenia zmieniały się jak w kalejdoskopie. Lechici gola na wagę remisu zdobyli w drugiej minucie doliczonego czasu gry.

Turyński Stadion Olimpijski, na którym w latach 80. brylował Zbigniew Boniek, w czwartkowy wieczór straszył pustkami. Obiekt mogący pomieścić 28 tysięcy widzów, nie zapełnił się nawet w  połowie. Na trybunach sielanki nie było - gdyż fani "Juve" prowokacyjnie przywitali poznańskich kibiców transparentem zaprzyjaźnionej Legii Warszawa. Na ripostę Włosi nie  musieli długo czekać, ale po krótkich słownych przepychankach, sympatycy obu drużyn zajęli się dopingowaniem swoich piłkarzy.

Mecz zgodnie z oczekiwaniami rozpoczął się od natarcia gospodarzy. Rajdy Milosa Krasicia, rzuty wolne w wykonaniu Alessandro del Pierro siały popłoch w szeregach defensywy Lecha. Z drugiej strony kontry w wykonaniu Kolejorza mogły się podobać, ale obrońcy Juventusu umiejętnie zastawiali pułapki ofsajdowe. Do czasu - w 13 min akcję zainicjował Sergiej Kriwiec, który dojrzał na prawym skrzydle Sławomira Peszkę. Ten wbiegł w pole karne i został zahaczony przez Felipe Melo, a sędzia nie miał wątpliwości. Rzut karny na bramkę zamienił Artjoms Rudnevs.

Zaskoczeni gospodarze jeszcze więcej sił rzucili pod bramkę Lecha, a Krzysztof Kotorowski miał sporo pracy. Bramkarz poznaniaków znakomicie spisywał się broniąc strzał Vincenzo Iaquinty. Gola mógł zdobyć del Pierro, lecz z rzutu wolnego z ok. 18 metrów trafił w mur. Gol dla Juventusu wisiał w powietrzu, tymczasem to lechici podwyższyli rezultat. Semir Stilić i Kriwiec przy totalnie biernej postawie turyńskich obrońców obstrzeliwali bramkę Alexa Manningera. Piłka trafiła ostatecznie Rudnevsa, a Łotysz wpakował ją do pustej siatki. Lech prowadził już 2:0 ze słynnym "Juve" i to na jego boisku.

Dla piłkarzy 27-krotnego mistrza Włoch to również musiał być szok - przegrywali z zespołem, o którym wiedzieli tylko, że  jest z Polski. Gdy wydawało się, że lechici z cenną zaliczką udadzą się do szatni, Juventus zdobył kontaktowego gola. Kolejne dośrodkowanie z rzutu wolnego del Pierro zaskoczyło obrońców Kolejorza, a najprzytomniej zachował się Giorgio Chiellini, który głową wepchnął piłkę do siatki.

Obrońca Juventusu był prawdziwym bohaterem swojej drużyny. Krótko po przerwie po nie najlepszej interewencji Kotorowskiego, Chiellini znów wyręczył napastników i doprowadził do remisu. Ten gol diametralnie zmienił obraz gry. Gospodarze zepchnęli lechitów do głębokiej defensywy, nie do  powstrzymania był Krasić, którego akcje stwarzały najwięcej zagrożenia. Obrońcy Lecha dwoili się i troili, wielokrotnie też los im sprzyjał.

Szczęście lechitów opuściło w 68 min, gdy del Pierro zdecydował się na strzał z 30 metrów. Przymierzył idealnie, pod poprzeczkę, a Kotorowski był bez szans. Poznaniacy wyglądali nieco na załamanych, w drugiej połowie nie  potrafili wyprowadzić składnej akcji, szybko tracili piłkę i często też faulowali rywali.

Trener Lecha Jacek Zieliński pod koniec meczu postawił niemal wszystko na jedną kartę. Weszli napastnicy Joel Tshibamba i Artur Wichniarek oraz skrzydłowy Jakub Wilk. Poznaniakom udało się na  moment przenieść grę dalej od własnej bramki, ale wciąż nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy Juventusu.

W 92 min sprawy w swoje ręce wziął Rudnevs, który skopiował wyczyn del Pierro i zdobył najpiękniejszą bramkę spotkania. Chwilę później lechici mogli unieść ręce w górę. Remis z Juventusem po tak dramatycznym widowisku znajdzie swoje miejsce w historii poznańskiego klubu.


Juventus Turyn - Lech Poznań 3:3 (1:2)

Bramki: dla Juventusu - Giorgio Chiellini dwie (45+2-głową, 50), Alessandro del Piero (68); dla Lecha - Artjoms Rudnevs trzy (14-karny, 30, 90+2).

Żółte kartki: Felipe Melo, Mohamed Sissoko (Juventus), Manuel Arboleda, Sławomir Peszko, Grzegorz Wojtkowiak, Siergiej Kriwiec (Lech). Sędzia: Władysław Biezborodow (Rosja). Widzów: 10 837.

Juventus: Alexander Manninger - Zdenek Grygera, Nicola Legrottaglie, Giorgio Chiellini, Paolo De Ceglie (45-Marco Motta) -  Milos Krasic, Felipe Melo, Mohamed Sissoko, Davide Lanzafame (55-Simone Pepe) - Vincenzo Iaquinta (79-Claudio Marchisio), Alessandro Del Piero.

Lech: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Manuel Arboleda, Ivan Djurdevic, Luis Henriquez - Marcin Kikut (81-Jakub Wilk), Dimitrije Injac, Siergiej Kriwiec, Semir Stilic (80-Joel Tshibamba), Sławomir Peszko (73-Artur Wichniarek) - Artjoms Rudnevs.

zew, PAP

Czytaj także

 5
  • SIP IP
    Lech moze TYLKO wygrywac! Spodziewam sie ostrej interwencji PISu w tej sprawie.
    • moro IP
      To jest sensacja!!!
      • bez-nazwy IP
        A jednak remis 3:3
        • bez-nazwy IP
          przegrywa 3:2
          • bez-nazwy IP
            już jest 2:2