Przyczyną procesu były artykuły "Naszego Dziennika" z 2007 r. Pisano w nich m.in., że TVN to "telewizja paszkwilancka"; że dopuszcza się "grubiańskich ataków na rządzącą koalicję czy Radio Maryja"; "antypatriotycznych wystąpień" i "jest wrogiem polskiego patriotyzmu". Pozwani wnosili o oddalenie pozwu, powołując się m.in. na wolność słowa.
W pozwie o ochronę dóbr osobistych TVN zażądała od wydawcy "NDz" i jej redaktor naczelnej Ewy Sołowiej przeprosin w kilku gazetach i wpłaty 200 tys. zł zadośćuczynienia na wskazany cel społeczny. Pozwani wnosili o oddalenie pozwu, powołując się na wolność słowa. - Pojęcie patriotyzmu jest przez obie strony inaczej postrzegane - mówiła mec. Krystyna Kosińska, pełnomocnik "NDz". Jej zdaniem, nawet ostre sformułowania są dopuszczalne, a "NDz" działał w interesie społecznym. Uznała, że zwroty "NDz", które należy oceniać w ich kontekście, nie są obraźliwe i pozostają w ścisłym związku z faktami. Powołała się m.in. na "fałszywe oskarżenie" o. Rydzyka, jakoby nazwał prezydenta Lecha Kaczyńskiego oszustem czy program TVN, w którym ujawniono "taśmy Beger". "Krytyka - tak; krytyka znieważająca - nie" - tak pozew podsumował w mowie końcowej pełnomocnik TVN mecenas Jerzy Naumann. Za niedopuszczalne uznał wchodzenie w licytację, kto jest lepszym a kto gorszym patriotą. Zwroty "NDz" uznał nie za dopuszczalne oceny, ale za inwektywy. W trakcie procesu adwokat zmodyfikował pozew, cofając roszczenia za zwroty "NDz", by stacja dopuszczała się "kłamstw, oszczerstw, manipulacji, ordynarnych zafałszowań".
Sąd uznał, że doszło do oczywistego i zawinionego naruszenia dóbr osobistych TVN, za co pozwani mają przeprosić spółkę - ale tylko w swej gazecie. Mają tam wyrazić ubolewanie za "obraźliwe i nieprawdziwe" zarzuty i za uchybienie zasadom etyki dziennikarskiej. Ponadto sąd zakazał "NDz" rozpowszechniania tych zwrotów. Pozwani mają też zwrócić TVN 5,3 tys. zł kosztów procesu. - Krytyka musi być rzetelna i rozważnie posługiwać się słowem; pozwany tego wymogu nie dochowali - mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Marzena Konsek-Bitkowska. Dodała, że krytyki TVN nie można uznać ani za rzeczową, ani za zgodną z zasadami współżycia społecznego. Zdaniem sądu, przypisanie o. Rydzykowi zwrotu "oszust" wobec Lecha Kaczyńskiego także nie usprawiedliwia napiętnowania TVN24 zarzutem "paszkwilanctwa"; podobnie jak wmontowanie przez nią oklasków po wypowiedzi lekarza na spotkaniu ze stroną rządową podczas protestów służby zdrowia w 2007 r. Sędzia podkreśliła, że na poparcie zarzutu wrogości wobec "polskiego patriotyzmu" pozwani nie przedstawili żadnych dowodów. - Nie odnieśli też tego zarzutu do żadnych konkretów. "Wolność słowa jest zasadą, ale trzeba jednocześnie szanować dobra innych - dodała.
Zarazem sąd uznał, że dóbr powoda nie narusza zwrot, iż redaktorzy "Szkła kontaktowego" dopuszczają się "grubiańskich ataków", bo krytyki konkretnych osób nie można uznać za obrażającą całą stację. - Wyrok jest słuszny i sprawiedliwy - powiedział mediom mec. Naumann. - Przykre jest, że zasad etyki dziennikarskiej trzeba nauczać w sądzie - dodał. Mec. Kosińska zapowiedziała apelację, podkreślając iż nie może się zgodzić z wyrokiem w świetle dowodów przez nią złożonych. - Celem gazety była tylko ocena rzetelności działań TVN, a manipulacja np. przy oskarżeniu o. Rydzyka czy wmontowanych oklaskach była oczywista - dodała. Zwróciła uwagę, że powód sam ograniczył roszczenia co do swej wiarygodności. Zadośćuczynienie uznała za niesłuszne, bo "NDz" jest przy ITI niczym mrówka przy słoniu.
Już wcześniej "NDz" przegrał proces z TVN o ochronę dóbr osobistych za zwroty pod jej adresem typu: "medialne ZOMO", "goebbelsowska propaganda", "medialni terroryści".zew, PAP