- Alkoholizm jest chorobą demokratyczną. Dotyka wszystkich: zarówno prostych ludzi, jak i wybitnie utalentowanych. I wszystkie grupy zawodowe. Donal Tusk zapalił w młodości skręta i się nie uzależnił. Inni uzależniają się dość szybko – mówi Bolesław Piecha w rozmowie z "Polską The Times".
Bolesław Piecha poseł Prawa i Sprawiedliwości i były wiceminister zdrowia przekonuje mówiąc o swoim alkoholizmie, podkreśla że to choroba, taka sama jak każda inna. - Nikt na przykład nie twierdzi, że cukrzykowi potrzebna jest silna wola, by poziom cukru uregulował się jak trzeba – mówi.
Pytany o swój alkoholizm powiedział poseł PiS przyznaje, że "wyznanie tego było trudną decyzją". - Choroba alkoholowa to nadal w polskim społeczeństwie temat tabu. Panuje przekonanie, że alkoholik to człowiek z rynsztoka, bez silnej woli, który świadomie niszczy swoje życie i zdrowie, a także swojej rodziny. W Polsce nie ma wciąż atmosfery, by mówić o tym otwarcie – zauważa. Dodaje, że o swojej chorobie poinformował władze partii. - Nie mogłem tego ukrywać, gdyż od czasu do czasu potrzebuję trochę wolnego, by się wyciszyć. Gdyby nie to wyciszenie się, runąłbym. Chwyciłbym za alkohol – twierdzi Piecha.
Pytany o pierwszy kontakt z alkoholem przyznaje, że było to, gdy miał 16 bądź 17 lat. - Dyrektor mojej szkoły po meczu postawił mi jarzębiak. Na studiach też piłem. Byłem bardzo dobrym studentem, toteż szukałem pomocy. Lekarz zaordynował leczenie chemiczne. To była nieudana próba – mówi.
Piecha przyznaje, że jego zawód nie był dla niego powodem uzależnienia. - Gdybym nie miał dostępu do dobrego alkoholu, piłbym denaturat! Alkoholizmu nie wiązałbym ze specyfiką pracy, ale z predyspozycjami do uzależnienia, z deficytami wyniesionymi z dzieciństwa. Tusk zapalił w młodości skręta i się nie uzależnił. Tak samo niektórzy mogą pić całe życie i nigdy się nie uzależnią. A inni uzależniają się dosyć szybko. Alkoholizm jest chorobą demokratyczną. Dotyka wszystkich: zarówno prostych ludzi, jak i wybitnie utalentowanych. I wszystkie grupy zawodowe – twierdzi poseł PiS-u.
ja, „Polska The Times"
Pytany o swój alkoholizm powiedział poseł PiS przyznaje, że "wyznanie tego było trudną decyzją". - Choroba alkoholowa to nadal w polskim społeczeństwie temat tabu. Panuje przekonanie, że alkoholik to człowiek z rynsztoka, bez silnej woli, który świadomie niszczy swoje życie i zdrowie, a także swojej rodziny. W Polsce nie ma wciąż atmosfery, by mówić o tym otwarcie – zauważa. Dodaje, że o swojej chorobie poinformował władze partii. - Nie mogłem tego ukrywać, gdyż od czasu do czasu potrzebuję trochę wolnego, by się wyciszyć. Gdyby nie to wyciszenie się, runąłbym. Chwyciłbym za alkohol – twierdzi Piecha.
Pytany o pierwszy kontakt z alkoholem przyznaje, że było to, gdy miał 16 bądź 17 lat. - Dyrektor mojej szkoły po meczu postawił mi jarzębiak. Na studiach też piłem. Byłem bardzo dobrym studentem, toteż szukałem pomocy. Lekarz zaordynował leczenie chemiczne. To była nieudana próba – mówi.
Piecha przyznaje, że jego zawód nie był dla niego powodem uzależnienia. - Gdybym nie miał dostępu do dobrego alkoholu, piłbym denaturat! Alkoholizmu nie wiązałbym ze specyfiką pracy, ale z predyspozycjami do uzależnienia, z deficytami wyniesionymi z dzieciństwa. Tusk zapalił w młodości skręta i się nie uzależnił. Tak samo niektórzy mogą pić całe życie i nigdy się nie uzależnią. A inni uzależniają się dosyć szybko. Alkoholizm jest chorobą demokratyczną. Dotyka wszystkich: zarówno prostych ludzi, jak i wybitnie utalentowanych. I wszystkie grupy zawodowe – twierdzi poseł PiS-u.
ja, „Polska The Times"