Wassermann chce ujawnienia nagrania spotkania z premierem

Wassermann chce ujawnienia nagrania spotkania z premierem

Dodano:   /  Zmieniono: 121
Nagrania ze spotkania z Donaldem Tuskiem zostaną upublicznione? (fot. Wprost) Źródło: Wprost
Ciąg dalszy sporu o sobotnie spotkanie premiera Donalda Tuska z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej. Małgorzata Wassermann domaga się ujawnienia nagrań ze spotkania. Paweł Deresz nie zgadza się na publikację.

- Od dzisiaj zaczniemy na spokojnie prostowanie tego, co nie zostało ściśle powiedziane. Uważam, że wobec tego co od wczoraj zostało już powiedziane i się wydarzyło bezwzględnie muszą być ujawnione nagrania z obu spotkań (premiera z rodzinami - red.), bo tylko one całościowo pokażą, co się tam naprawdę działo - powiedziała w TVN24 Małgorzata Wassermann, córka Zbigniewa Wassermanna.

Wprost24: "Skandal, kpina, strata czasu". Kontrowersje wokół spotkania premiera z rodzinami ofiar

Jak dodała, nagrania powinny być ujawnione w trybie informacji publicznej. Dopytywana, zaznaczyła, że nie mówi w imieniu wszystkich rodzin, ale swoim i Ewy Kochanowskiej, z którą się kontaktowała. Z sobotniego spotkania z szefem rządu i ministrami Wassermann i Kochanowska wyszły przed czasem. W niedzielę wieczorem Wassermann relacjonowała, że spotkanie z premierem było przykre. Według jej relacji, odpowiedzi Donalda Tuska i ministrów były nie na temat. - Próbowałam protestować, myślałam, że źle zrozumiano nasze pytania. Na to premier powiedział, że nie jestem sama na sali, nie dostanę mikrofonu i ze nie mam głosu - mówiła córka Zbigniewa Wassermanna w TVN24.

Oświadczyła, że opuściła spotkanie z Donaldem Tuskiem w ramach "protestu przeciw manipulacji". Według Wassermann, powodem było przekręcenie przez stronę rządową słów pełnomocnika rodzin ofiar oraz "podgrzewanie atmosfery". Dodatkowo, jak mówiła Wassermann, rodziny nie uzyskały informacji, czy lot tupolewa zaklasyfikowano jako cywilny czy wojskowy.

Wprost24: "Brednie trzeba nazywać po imieniu". Rzecznik rządu broni premiera

Paweł Deresz, wdowiec po Jolancie Szymanek-Deresz, powiedział z kolei, że nie chce publikacji stenogramów. - Oczywiście ja się na to nie zgadzam. Wielokrotnie tam zabierałem głos i nie chciałbym, żeby pan Hofman (Adam, poseł PiS - red.), czy inni ludzie, którzy nawołują do opublikowania, dowiedzieli się o moich osobistych cierpieniach, o moich osobistych przeżyciach. Sądzę, że zdecydowana większość uczestników spotkania poprze mój punkt widzenia - argumentował Deresz.

O samym spotkaniu Deresz powiedział, że było smutne, "bo nie przestrzegano reguł ustalonych na początku". Deresz zaprzeczył, jakoby strona rządowa nie odpowiadała na pytania rodzin. O budzącej kontrowersje reakcji premiera na pytanie Ewy Kochanowskiej Deresz powiedział: "Nie sądzę, żeby premier był brutalny czy agresywny, choć mógł się poczuć dotknięty". Paweł Deresz zgodził się, że Donald Tusk "może powiedział kilka głośnych słów". Jednak - zdaniem Deresza - premierowi nie zabrakło wrażliwości. - Paniom (Wassermann i Kochanowskiej - red.) zabrakło taktu - ocenił.

Wprost24: "Jest pani w niebezpieczeństwie". Były prezydent ostrzegł córkę ofiary katastrofy smoleńskiej

Z wcześniejszych relacji uczestników spotkania wynika, że sobotnie rozmowy przebiegały w nerwowej i "ostrej" atmosferze. Część rodzin uważa, że szef rządu obraził Ewę Kochanowską, wdowę po Januszu Kochanowskim, mówiąc, że jej pytanie było bezczelne. - W czasie wysłuchania publicznego w Brukseli, gdzie jedną z osób referujących była moja córka, po jej wystąpieniu europoseł, były prezydent Litwy Vytautas Landsbergis powiedział do niej "pani życie jest zagrożone proszę uważać jadąc samochodem". Zapytałam premiera, czy taka sytuacja jest możliwa. Wtedy usłyszałam, że moje pytanie jest bezczelne - relacjonowała Kochanowska.

zew, TVN24, PAP

 121

Czytaj także