Leszek Miller, Człowiek Roku 2002

Leszek Miller, Człowiek Roku 2002

Dodano:   /  Zmieniono: 
Leszek Miller odebrał w hotelu Victoria nagrodę Człowieka Roku 2001 Wprost. Wskazała na niego większość osobistości polskiego życia publicznego. Wygrał o włos z Małyszem, życzył jednak, by w najbliższej przyszłości Małysz go "przeskoczył".
Redaktor naczelny "Wprost" Marek Król, który ogłosił nazwisko laureata, powiedział, że Leszek Miller od początku był liderem wśród osób wskazywanych przez ponad sto osobistości życia publicznego, które redakcja "Wprost zapytała o to, kto ich zdaniem wywarł największy wpływ na życie Polaków i zasługuje na tytuł Człowieka Roku.

Jest mi ogromnie miło, że znalazłem się w gronie osób, których nazwiska słyszy cały świat, powiedział Leszek Miller, mając na myśli Adama Małysza, który wymieniany był na drugim miejscu wśród kandydatów do tytułu Człowieka Roku 2001 Wprost. "Chcę życzyć Adamowi Małyszowi, żeby jego forma zwyżkowała i żeby mnie przeskoczył, bo to będzie ogromna radość dla wszystkich Polaków".

Przyznanie nagrody właśnie przez tygodnik "Wprost", w którym - zdaniem laureata - ludzie lewicy malowani byli na czarno jako zagrożenie dla reform, odebrał jako uznanie dla tej formacji. Przyjmując nagrodę, ze swej strony wręczył redaktorowi naczelnemu Markowi Królowi prezent: wycinki artykułów z "Wprost", z których wynika, że - jak to uszczypliwie określił - żadna nagroda nam się nie należy.

Wycinki te znajdą poczesne miejsce w archiwum "Wprost", odpowiedział Marek Król.

Laureat przekazał otrzymany wraz z tytułem zegarek znacznej wartości na konto X edycji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka.

Tegoroczny laureat nagrody Człowieka Roku 2001 Wprost - Leszek Miller - zrobił karierę w amerykańskim stylu: od robotnika zakładów włókienniczych w Żyrardowie do premiera 38-milionowego kraju. Wychowała go matka, szwaczka w żyrardowskich zakładach lniarskich. Ojca nie znał. Uczył się w zawodówce i wieczorowym technikum. Studia skończył ze średnią ocen 4,96. Na partyjnej uczelni studiował pisma drugiego obiegu. Był pracownikiem aparatu PZPR, ale doprowadził do pierwszego publicznego spotkania z opozycją.

Jako lewicowiec promował pierwsze kapitalistyczne spółki w Polsce. Miał opinię antyklerykała, ale to on przeforsował ratyfikację konkordatu. Jedną decyzją rozwiązał "problem pułkownika Kuklińskiego". Dobry brydżysta i zapalony kinoman.

Jest pierwszym w historii III Rzeczypospolitej premierem wybranym bezpośrednio - głosując na koalicję SLD-UP, Polacy wiedzieli, że opowiadają się za powierzeniem mu funkcji prezesa Rady Ministrów. Nikt przed nim nie zapewnił zwycięzcom wyborów (demokratycznych) 216 mandatów w Sejmie i 75 miejsc w Senacie.

Jako pierwszy potrzebował tylko dwóch tygodni na zmontowanie większościowej koalicji i stworzenie nowego rządu. Błyskawicznie doprowadził do uchwalenia szesnastu ustaw okołobudżetowych, co zapobiegło kryzysowi finansów publicznych.

em
 0

Czytaj także