Niesiołowski: pewnych pytań nie wolno zadawać

Niesiołowski: pewnych pytań nie wolno zadawać

Dodano:   /  Zmieniono: 152
Stefan Niesiołowski (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
- To nie jest zamykanie ust, to odpowiedzialne działanie ministra - mówi o interwencji Tomasza Arabskiego u prezesa PAP Stefan Niesiołowski. Wicemarszałek Sejmu odrzuca oskarżenia, że Platforma ogranicza wolność słowa i cenzuruje media. - Pewnych pytań nie wolno zadawać - przekonuje.
- Nie ma o czym mówić - ocenia w Radiu Zet Niesiołowski. Gdy Donald Tusk był w Izraelu, dziennikarz PAP chciał spytać premiera o obiecywaną przez PO w 2008 r. ustawę reprywatyzacyjną. Szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski interweniował u szefa PAP, ten zadzwonił do swojego pracownika. Pytanie nie padło. Stefan Niesiołowski nie widzi problemu. - To nie jest wina Platformy - zaznacza na wstępie.

Pytać nie wolno, ale to nie cenzura

- Arabski zachował się bardzo odpowiedzialnie - chwali marszałek. - Jeżeli się ustala, że to pytanie w Izraelu ma nie paść, no to powinno się go w imieniu odpowiedzialności za Polskę nie zadawać. To nie jest żadna cenzura - mówi. - Pewnych pytań nie wolno zadawać - dodaje. W tym, że współpracownik szefa rządu interweniuje w Polskiej Agencji Prasowej (spółce Skarbu Państwa) Niesiołowski nie widzi niczego dziwnego.

To histeryczna nagonka na PO

- Młodzi są bardzo niecierpliwi, poza tym jest histeryczna nagonka na Platformę - tak Niesiołowski tłumaczy spadek poparcia dla PO. Według ostatnich badań, wśród młodych ludzi więcej jest popierających partię Jarosława Kaczyńskiego niż ugrupowanie Donalda Tuska. - W ogromnej części środowisk opiniotwórczych jest bezmyślna nagonka (na PO - red.), młodzi są bardzo wpływowi i tak reagują - mówi wicemarszałek Sejmu.

Niesiołowski odnosi się też do wywiadu, którego Aleksander Smolar udzielił "Wprost". Smolar ocenił, że PO przegapiła moment na zmianę swojego przekazu. - Byliśmy usypiani za pomocą zielonego koloru, dyskursem o Zielonej Wyspie. Dziś Polska potrzebuje języka prawdy - mówił Smolar.

Krytyka PO szkodzi Polsce

- Nie rozumiem, po co Aleksander Smolar szkodzi Polsce - komentuje wywiad Niesiołowski. - Efektem tych wypowiedzi może być to, że Aleksander Smolar będzie miał minister sprawiedliwości Beatę Kempę, ministra sprawiedliwości Antoniego Macierewicza i premiera Zbigniewa Ziobro albo Jarosława Kaczyńskiego. No to wtedy Aleksandrowi Smolarowi podziękujemy wszyscy - grzmi Stefan Niesiołowski.

Rannych dobito na miejscu

Wicemarszałek Sejmu - w specyficzny dla siebie sposób - gratuluje też Antoniemu Macierewiczowi przyznanego przez "Gazetę Polską" tytułu Człowieka Roku 2010. Odbierając nagrodę Macierewicz powiedział: "Pod krzyżem katyńskim o godzinie 10:47 czasu moskiewskiego, gdy przyszła do nas wiadomość, co się zdarzyło, to była pierwsza refleksja - to drugi Katyń. To drugi Katyń, bo po raz drugi zgilotynowano przywództwo polskie".

- Tak – drugi Katyń, zgilotynowano, rannych dobito na miejscu, część uprowadzono, drugi wrak przywieziono na miejsce, no gratuluję, "Gazecie Polskiej" można pogratulować - ironizuje Niesiołowski. Jego zdaniem PiS popiera stanowisko Macierewicza, a organem partii jest "Gazeta Polska". - Przecież wiemy kim jest Macierewicz, kim jest redaktor "Gazety Polskiej". Za Macierewicza odpowiada PiS, to jest poseł PiS - przekonuje wicemarszałek Sejmu.

Przyzwoity człowiek, a wysługuje się PiS-owi

Stefan Niesiołowski atakuje też historyka prof. Wojciecha Roszkowskiego. Władysław Bartoszewski powiedział dla niemieckiego "Die Welt", że "gdy niemiecki oficer zobaczył mnie na ulicy i nie miał rozkazu aresztowania, nie musiałem się go obawiać, ale gdy sąsiad Polak zauważył, że kupiłem więcej chleba niż normalnie, wtedy musiałem się bać". Roszkowski w "Fakcie" odpowiedział, że nie powinniśmy Niemcom osładzać historii.

- Co pan Roszkowski chce, mamy fałszować historię według pana Roszkowskiego? - krytykuje Niesiołowski. Jego zdaniem donosiciel we własnych szeregach był groźniejszy niż niemiecki patrol, który szedł ulicą. - To nie znaczy, że tamci są lepsi, bo przecież Niemcy odpowiadają, Niemcy okupowali Polskę - zastrzega. Krytykuje jednak postawę prof. Roszkowskiego.

- Dziwię się, że pan Roszkowski, bo to jest przecież przyzwoity człowiek, że wysługuje się deputowanym PiS. To dość żałosne, że tego człowieka nie brzydzi PiS i to, co robi, bo on się wpisuje w to Rydzykowe fałszowanie historii - oburza się wicemarszałek.

zew, Radio ZET

 152

Czytaj także