Żandarmeria nie udziela informacji w tej sprawie. Jej rzecznik ppłk Marcin Wiącek tłumaczy, że nie jest uprawniony do informowania o zdarzeniu i odsyła do Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Ta z kolei podkreśla, że funkcjonariusze BOR nie podlegają jej jurysdykcji. Jak powiedział rzecznik prasowy NPW płk Zbigniew Rzepa, sprawą zajmie się prokuratura cywilna. Która konkretnie, to zależy od miejsca zamieszkania funkcjonariusza BOR.
Po otrzymaniu informacji o incydencie szef BOR polecił wszczęcie postępowania wyjaśniającego. - Podjęto także decyzję o odwołaniu funkcjonariusza do kraju. W tym czasie funkcjonariusz BOR nie wykonywał żadnych działań ochronnych - powiedział rzecznik BOR Dariusz Aleksandrowicz.
Komentarza w sprawie incydentu odmówiło w czwartek MSZ.
zew, "Rzeczpospolita", PAP
