Macierewicz: protokół komisji Millera? Propaganda i publicystyka

Macierewicz: protokół komisji Millera? Propaganda i publicystyka

Dodano:   /  Zmieniono: 
Antoni Macierewicz (fot. WPROST) Źródło: Wprost
Poseł Antoni Macierewicz z PiS oświadczył, że w opublikowanym protokole z prac komisji Jerzego Millera "nie ma podstawowych materiałów źródłowych", które są niezbędne do dokonania "solidnej, uczciwej analizy" wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r. Szef parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej ocenił, że opublikowanie materiałów jest "pewnym ruchem propagandowym".
Protokół komisji Jerzego Millera, który posłużył do opracowania raportu Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, opublikowano w sieci 5 września. Dokumenty te liczą ponad tysiąc stron. W ocenie Macierewicza wstępna lektura opublikowanych materiałów "ujawnia, że mamy bardzo duży kłopot, że powstaje bardzo wiele niejasności, na które te materiały miały odpowiedzieć, a niestety nie odpowiedziały". W tym kontekście poseł zauważył m.in., że w materiałach nie ma ekspertyzy "związanej z badaniem czarnych skrzynek", która - jak mówił Macierewicz - powstała w oparciu o analizy dokonane przez polskich fachowców w Moskwie. - Spodziewaliśmy się, że będzie ekspertyza badania wraku przez polskich ekspertów - wyliczał poseł PiS.

Raport czy publicystyka?

Macierewicz jednocześnie, że wśród 1 tys. stron opublikowanych materiałów "są informacje cenne". Dodał, że nie kwestionuje poszczególnych informacji, ale stwierdza, że "nie dostarczono rzeczywistych, źródłowych materiałów na podstawie których został dokonany raport Millera". - Chyba że ten raport miał charakter publicystyczny - zaznaczył z przekąsem poseł. Zdaniem posła PiS Miller unika przedstawienia źródeł, na których się oparł, bądź też oparł się na źródłach o charakterze publicystycznym.

 

Katastrofa smoleńska: gdyby ktoś przeżył, nikt by mu nie pomógł

Macierewicz rozczarowany

Według Macierewicza w opublikowanych dokumentach "mamy do czynienia z wyliczeniem danych nie stanowiących rzeczywistych, oficjalnych, formalnych materiałów mogących być podstawą do solidnej, uczciwej i pełnej analizy". - To rozczarowuje - przyznał. Dodał jednocześnie, że opublikowane materiały wskazują, iż "ta sprawa nie jest zamknięta, że mamy do czynienia z pewnym ruchem propagandowym, a nie merytorycznym".

Protokół komisji Millera: stenogramy pełne, nazwisk winnych - brak

Poseł PiS podkreślił, że bardzo długo czekaliśmy na "źródłowe materiały pozwalające zweryfikować liczne sprzeczności i nieprawdy, które są zawarte w raporcie komisji Millera". - Niestety to nie nastąpiło - dodał. - Za to w warstwie opisowej mamy do czynienia z pogłębieniem tych tendencji, które już występowały i jednoznacznym zrzuceniem odpowiedzialności i winy na polskich pilotów - zaznaczył Macierewicz. Poseł PiS dodał, że w opublikowanych materiałach nie ma wyjaśnienia, kto "rzeczywiście wydawał polecenia kontrolerom lotu, by wprowadzali w błąd polskich pilotów". - Materiał ten nie spełnia podstawowych wymogów, jakie stawia się przed naukową, solidną ekspertyzą i solidnym badaniem - podsumował poseł.

PAP, arb