W Boeingu kpt. Wrony zawiódł bezpiecznik? "Bez komentarza"

W Boeingu kpt. Wrony zawiódł bezpiecznik? "Bez komentarza"

Dodano:   /  Zmieniono: 4
Czy wyciśnięty bezpiecznik sprawił, że kapitan Wrona nie mógł wypuścić podwozia w Boeingu 767? (fot. Tomasz Adamowicz/FORUM)
Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych nie komentuje doniesień "Naszego Dziennika". Według informacji gazety w Boeingu, który 1 listopada lądował "na brzuchu" Warszawie, był "wyciśnięty" bezpiecznik awaryjnego wypuszczenia podwozia.
"Nasz Dziennik" twierdzi, że technicy z USA w kokpicie zastali "wyciśnięty" bezpiecznik. Według gazety, możliwe, że albo uległ uszkodzeniu, albo nie aktywowała go załoga. Zdaniem gazety wyłączony bezpiecznik oznacza, że dalsze procedury nie mogą zakończyć się powodzeniem.

- Nie komentujemy tej wiadomości. Do czasu wydania wstępnego raportu o tym zdarzeniu nie  będziemy przekazywać żadnych wyników z badania - poinformował wiceprzewodniczący Komisji Maciej Lasek. Ekspert dodał, że "Komisja nie przekazywała oficjalnej wiadomości" w tej sprawie. Przedstawiciel PKBWL zapowiedział też, że raport wstępny może być gotowy pod koniec listopada. Obecnie komisja analizuje m.in. dokumentację techniczną oraz m.in. zapis pokładowych rejestratorów lotu.

Lecący z USA samolot PLL LOT Boeing 767 wylądował awaryjnie na  stołecznym lotnisku po południu 1 listopada. Maszyna nie mogła wysunąć podwozia i lądowała "na brzuchu". Na  pokładzie znajdowało się 220 pasażerów i 11 członków załogi. Uszkodzony samolot zablokował na kilkadziesiąt godzin oba pasy startowe lotniska. Ruch na Okęciu wznowiono późnym wieczorem 2 listopada.

PAP, arb

 4

Czytaj także