"Niemcy nie uciekną przed sprawiedliwością"

"Niemcy nie uciekną przed sprawiedliwością"

Krzysztof Kwiatkowski (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
- Słyszałem takie głosy, że Niemcy (zatrzymani w związku z zamieszkami z 11 listopada - red.) wyjechali i w tym momencie wymiar sprawiedliwości będzie całkowicie bezzębny. Nie ma znaczenia, czy obcokrajowiec będzie na rozprawie sądowej w Polsce. Jest współpraca prawna pomiędzy krajami Unii Europejskiej i nikt przed wymiarem sprawiedliwości nie ucieknie - zapewnił w Radiu Zet minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.
Niemieccy bojówkarze zatrzymani 11 listopada zostali następnego dnia zwolnieni z aresztu. Niemcy napadli na grupę rekonstrukcyjną odtwarzającą napoleońskie wojska. Żaden z członków zaatakowanej grupy nie zgłosił się do prokuratury. Jak mówił Kwiatkowski, bez osób poszkodowanych prokuratura nie może postawić winnym zarzutów. Kolejny termin posiedzenia sądu w tej sprawie został wyznaczony na grudzień.

Zobacz galerię zdjęć z Marszu Niepodległości

Czytaj więcej:

"Po 11 listopada »Krytyka Polityczna« musi zniknąć z Nowego Światu"
"Dzięki policji nie doszło do wielkich rozrób"
"Niech Kaczyński zastanowi się, dlaczego Polacy biją Polaków"

- Nie ma obowiązku stawiennictwa, bo nie ma nawet takiej potrzeby do zakończenia rozprawy sądowej - podkreślił Kwiatkowski. W świetle obowiązującej od 2008 roku decyzji ramowej Unii Europejskiej o wzajemnym wykonywaniu orzeczeń sądowych obywatel UE skazany w innym kraju członkowskim na karę finansową lub karę pozbawienia wolności zostanie doprowadzony przed wymiar sprawiedliwości tego kraju.

Trzech zadymiarzy już w więzieniach

W niedzielę zapadły pierwsze wyroki skazujące wobec zatrzymanych 11 listopada. Trzy osoby zostały skazane na trzy miesiące więzienia bez zawieszenia za napaść na funkcjonariuszy policji. -  W przypadku tych trzech uczestników doszło do czynnej napaści na funkcjonariusza, ale których efektem nie był ciężki uszczerbek na zdrowiu, co umożliwiło skorzystanie z trybu przyspieszonego. [Zatrzymani mężczyźni - przyp.red.] dobrowolnie poddali się karze i dzięki temu mogliśmy orzec bezwzględną karę pozbawienia wolności. Te osoby są już w zakładzie karnym - zaznaczył Krzysztof Kwiatkowski.

Policjant odpowie za pobicie człowieka

- Priorytetem w działaniach służb porządkowych jest niedoprowadzenie do bezpośredniej konfrontacji uczestników dwóch przeciwstawnych zgromadzeń. To się dokonało - stwierdził Kwiatkowski. Minister odniósł się również do pobicia jednego z uczestników manifestacji przez policjanta. Incydent został sfilmowany. - Jeżeli potwierdzi się, że policjant bił człowieka, co zresztą widać wyraźnie na filmie, to z całą surowością konsekwencje wobec tego funkcjonariusza muszą być wyciągnięte - powiedział Kwiatkowski i dodał, że komendant stołecznej policji na spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem zapewnił o wszczęciu procedury wyjaśniającej tę sprawę.

Wnioski po zadymach?

- Jeżeli jakieś wnioski się nasuwają, to o dwóch rzeczach już możemy powiedzieć. Na pewno zakażemy zasłaniania twarzy na zgromadzeniach. Po drugie, zgoda na drugą czy kolejną manifestację w podobnym miejscy może być zgodą warunkową. To znaczy, organizator ją dostaje, ale jednocześnie z obowiązkiem zmiany trasy przejścia, miejsca odbywania zgromadzenia - powiedział minister Kwiatkowski.

Święto Niepodległości w Warszawie

W święto niepodległości w Warszawie doszło do wielu incydentów. Na Krakowskim Przedmieściu grupa ludzi określających się mianem "antyfaszystów" (głównie obywateli Niemiec) zaatakowała członków polskiej grupy rekonstrukcyjnej, po czym schroniła się w Nowym Wspaniałym Świecie, lokalu "Krytyki Politycznej". Na pl. Konstytucji zamaskowani bandyci starli się z policją i uczestnikami blokującej "Marsz Niepodległości" grupy "Kolorowej Niepodległej". Policja użyła m.in. gazu łzawiącego i armatek wodnych. Wieczorem na Pl. na Rozdrożu, gdzie kończył się "Marsz Niepodległości", grupa zamaskowanych osób podpaliła dwa auta należące do TVN. Policja rozbiła marsz, który został już wcześniej rozwiązany przez organizatorów. W związku z zamieszkami w Warszawie zatrzymano 210 osób, w tym 95 obcokrajowców. 40 policjantów zostało lekko rannych. Do szpitali przewiezionych zostało 29 osób, które odniosły obrażenia.

sjk, "Radio ZET", PAP

Czytaj także

 2
  • KUKEN IP
    Coś Pan pieprzy jak zwykle.Co by było gdyby odwrotnie Polacy pojechali do Niemiec i zaatakowali rządowy przemarsz wojsk historycznych?Ten facet tego nie POjmuje.Tępy bez granic.

    Czytaj także