Doniesienie stoczniowców

Doniesienie stoczniowców

Dodano:   /  Zmieniono: 
Szczecińscy stoczniowcy zamierzają złożyć doniesienie do prokuratury na niektórych prezesów spółek holdingu Stocznia Szczecińska Porta Holding SA.
Podczas kolejnego wiecu kilku tysięcy stoczniowców, którzy jak co dzień zebrali się o godzinie 7. rano na rampie przeładunkowej na terenie zakładu, wzburzenie wywołał fakt, że likwidatorem spółki Porta Elektra SA, jednej z 30 wchodzących w skład holdingu, został jej dotychczasowy prezes.
"To jest dziwne, że ktoś został prezesem z nadania, firma padła, a on teraz będzie ją likwidować. Likwidować można trzy, cztery lata, on będzie miał pracę, a pracownicy? Bierzemy prawnika i  składamy w piątek doniesienie do prokuratury na prezesów z  nadania. Koniec zabawy w jakieś dziwne klocki" - powiedział przewodniczący Komitetu Protestacyjnego, Janusz Gajek.
Stoczniowcy z zadowoleniem przyjęli słowa przewodniczącego.
Członek zespołu ekspertów działającego pod kierunkiem wicewojewody zachodniopomorskiego, Arnold Siwy powiedział stoczniowcom, że zdaniem naukowców w stoczni jest możliwa opłacalna produkcja statków, przy której może być zatrudnionych kilka tysięcy osób.
"Po pierwsze: Skarb Państwa musi uzyskać kontrolę nad majątkiem potrzebnym do produkcji, który dzisiaj w większości jest własnością Porty Holding SA. Po drugie: podmiot, na podstawie którego zostanie wznowiona produkcja, musi przejąć wszystkie opłacalne kontrakty będące w posiadaniu Porty Holding SA. Po  trzecie: Skarb Państwa poprzez swoje agendy wraz z miastem Szczecin powinien udzielić gwarancji, które pozwolą uzyskać środki na wznowienie produkcji. Po czwarte wszystkie te działania muszą być prowadzone tak, żeby nie doprowadzić do bankructwa kooperantów stoczniowych" - powiedział.
Siwy podkreślił, że spełnienie tych warunków nie będzie sprawą prostą, szczególnie pod względem prawnym, ponieważ "poprzedni zarząd Porty Holding i ludzie z nim związani chcąc przejąć majątek stoczni, zagmatwali stosunki prawne i własnościowe".
"Są trzy główne niebezpieczeństwa, które mogą doprowadzić do  fiaska wszystkich poczynań: pierwsze to to, że projekt mogą realizować ludzie odpowiedzialni bądź współodpowiedzialni za  obecną sytuację w stoczni. Po drugie: niektórzy politycy będą chcieli wykorzystać obecną sytuację stoczni do realizacji swoich celów politycznych, nie uwzględniając ich dalekosiężnych negatywnych konsekwencji. Po trzecie: nowy zarząd zostanie powołany na podstawie kryteriów politycznych a nie merytorycznych" - dodał.
Gajek zapowiedział, że w sobotę o godzinie 11 rozpocznie się w  historycznej świetlicy na terenie stoczni, (tej samej, w której podpisano porozumienia w sierpniu 1980 roku) spotkanie delegatów zakładów z całej Polski oraz przedstawicieli grup zawodowych zagrożonych zwolnieniami z pracy. Spotkanie poprzedzi złożenie kwiatów pod tablicą upamiętniającą Ofiary Grudnia 1970 roku.
"Chcemy wypracować wspólne stanowisko dla ratowania wszystkich miejsc pracy w Polsce. Ja jeszcze raz powtarzam, że pojedyncze głosy nie mają żadnego oddźwięku"- powiedział dziennikarzom po  wiecu Rzecznik Komitetu Protestacyjnego Roman Pniewski.
Pniewski podkreślił, że do Komitetu wpłynęły potwierdzenia udziału w spotkaniu od kilkuset osób z całej Polski reprezentujących niemal wszystkie grupy zawodowe.
W październiku ubiegłego roku holding utracił płynność finansową. Od marca nie pracuje około sześciu tysięcy stoczniowców. Nie  otrzymywali do tej pory zaległych wypłat, poza zaliczkami akonto czerwcowych poborów.
nat, pap