"Jesteśmy niewinni"
Z kolei ppor. Łukasz Bywalec, jeden z czterech żołnierzy, których sprawy sąd skierował do ponownego rozpatrzenia w pierwszej instancji, powiedział że "patrząc na całą sprawę można było wszystkiego się spodziewać - tak staraliśmy się do tego podchodzić". - O ponownym procesie na razie nie myślę - będziemy myśleć, gdy się rozpocznie - dodał. - Jesteśmy niewinni – wtórował mu chor. Andrzej Osiecki, którego także czeka ponowny proces. Podoficer zwrócił uwagę, że sąd podkreślił, iż nie przesądza o winie czterech oskarżonych, którzy nie zostali prawomocnie uniewinnieni.
"Musimy walczyć dalej"
Osiecki podkreślał, że grupa siedmiu oskarżonych w sprawie Nangar Khel dalej jest razem, a "tylko trójka jest ostatecznie uniewinniona". - To jest przede wszystkim sukces generałów, rodzin, adwokatów i z tego faktu się cieszymy. My musimy walczyć dalej, ale najważniejsze, że nasi podwładni zostali uniewinnieni – mówił Osiecki. Pytany, czy nie czuje się poszkodowany środowym wyrokiem, powiedział, że nie można rozważać wyroku w takim kontekście. - Jesteśmy szczęśliwi z ich sukcesu, jest to też nas sukces, a w kwestii naszej po prostu sąd stwierdził, że za wcześnie przesądzać o winie – nie winie i trzeba rozwiać wszystkie wątpliwości. Jeżeli to jest potrzebne, ten czas do ostatecznego rozwiązania sprawy, to jesteśmy w stanie poczekać jeszcze te miesiące, może lata – zapewniał. Zaznaczył przy tym, że oskarżeni ws. Nangar Khel są już "zadomowieni" w sądzie.
Prawomocnie uniewinniony starszy szeregowy Jacek Janik po wyroku dziękował swoim obrońcom mec. Tomaszowi Krzyżanowskiemu i Tomaszowi Żukowi. Przyznał, że gdy sąd ogłaszał wyrok uniewinniający, odczuł "wielką ulgę". Mówiąc o wyroku wobec czterech kolegów, który sprawy ponownie będą się toczyły przed sądem pierwszej instancji, ocenił, że "w późniejszym czasie też będą uniewinnieni".Generałowie wierzą w żołnierzy
Również generałowie Waldemar Skrzypczak, Sławomir Petelicki i Jerzy Wójcik, którzy publicznie bronili żołnierzy oskarżonych w sprawie Nangar Khel, podkreślali, że wierzą w niewinność wszystkich sądzonych. Obecny w Sądzie Najwyższym doradca szefa MON i były dowódca Wojsk Lądowych gen. Waldemar Skrzypczak powiedział tuż po wyroku, że jest zdziwiony orzeczeniem w stosunku do czterech żołnierzy, których sprawy zwrócono do pierwszej instancji. Generał podkreślił, że tę czwórkę czeka teraz wiele miesięcy stawania przed sądem. - Nie wiem, czy to cokolwiek zmieni, ale to już trwa cztery lata i cztery miesiące. Wyjątkowo długi okres – zaznaczył Skrzypczak. W jego ocenie, trzech prawomocnie uniewinnionych żołnierzy ma prawo dochodzić teraz zadośćuczynienia "za naruszenie godności i honoru żołnierskiego" oraz sposób, w jaki potraktowano ich rodziny - szczególnie w czasie zatrzymania.
Gen. Skrzypczak pytany o to, czy nadal jest przekonany, że wszyscy oskarżeni w sprawie Nangar Khel są niewinni, podkreślił, że nie może zmienić swojego zdania. - Nie znam całej sprawy, znam tylko to, co dzisiaj było m.in. wyrażone przez Sąd Najwyższy. W związku z tym nie mam wyrobionego zdania innego niż to, które określiłem lat temu pięć – tłumaczył generał, który już wcześniej publicznie bronił oskarżonych w tej sprawie. Skrzypczak wyraził żal, że w wojsku wciąż nie ma instytucji, która z urzędu broniłaby żołnierzy. - Taka instytucja moim zdaniem jest konieczna – powiedział Skrzypczak. Dodał, że być może ten problem zostanie rozstrzygnięty w ramach szykowanej obecnie reformy systemu dowodzenia i kierowania wojskiem.
- Jestem pewny, że oni są niewinni, bo oni nie weszli tak, jak ten amerykański żołnierz i nie strzelali do cywilów, tylko mieli określone cele – mówił z kolei drugi obecny w sądzie generał, pierwszy dowódca GROM-u Sławomir Petelicki, nawiązując do niedawnego zastrzelenia przez żołnierza USA 16 Afgańczyków. - Przykre w tym wszystkim jest to, że młodzi ludzie, którzy narażali własne życie, na ochotnika wysłani przez Polskę na niebezpieczną misję, przez cztery lata i cztery miesiące nie mogli doczekać się wszyscy tego wyroku uniewinniającego, tylko trzech z nich – ocenił Petelicki. Dodał, że wnioskiem, jaki należy wyciągnąć z tej sprawy jest to, by na przyszłość "lepiej o żołnierzy dbać".
Z kolei emerytowany generał Jerzy Wójcik, były dowódca 6 Brygady Powietrznodesantowej z Krakowa, w której służyli oskarżeni w sprawie Nangar Khel, powiedział w rozmowie z PAP, że wszyscy oskarżeni powinni być jednakowo uniewinnieni. Wójcik ocenił, że prokuratura "z zaciętością ściga naszych żołnierzy". Podkreślił też, że państwo powinno zapewnić kompleksową opiekę prawną żołnierzom. Były dowódca krakowskiej brygady powiedział też, że "obecnie MON nie wspiera w żaden sposób" żołnierzy oskarżonych w sprawie Nangar Khel, bo "zaprzestało finansować obrońców", którzy ich bronili.
Czytaj więcej na Wprost.pl:
Sprawa Nangar Khel: trzej żołnierze niewinni. "Kapitan nie kazał strzelać, szeregowi wykonywali rozkazy"PAP, arb
