- W mojej ocenie sytuacja wyglądała tak, że zależało pewnym ośrodkom, aby pokazać burdę uliczną, a nie Marsz Niepodległości. Kiedy cel został osiągnięty, policja odpuściła i Marsz przebiegał prawidłowo – mówiła w rozmowie z portalem Niezalezna.pl posłanka PiS Małgorzata Gosiewska.
- W mojej ocenie sytuacja wyglądała tak, że zależało pewnym ośrodkom, aby pokazać burdę uliczną. Żeby pokazać jeden marsz grzeczny i prawidłowy a drugi jako właśnie burdę. I stąd była tak ostra, prowokacyjna interwencja policji. Oczywiście, to zostało pokazane - stwierdziła Gosiewska.
W ocenie posłanki PiS prowokacje miały miejsce jeszcze przed rozpoczęciem Marszu Niepodległości. - Zatrzymano przecież Węgrów. Otoczono i pobito kibiców, którzy przyjechali z Kielc. To niezwykle smutne. W takim kraju żyjemy. Chodziło o skompromitowanie ludzi, którzy walczą o jakiekolwiek zmiany w Polsce, skompromitować każdego kto próbuje protestować przeciwko obecnej sytuacji - podkreśliła Gosiewska.
ja, Niezalezna.pl
W ocenie posłanki PiS prowokacje miały miejsce jeszcze przed rozpoczęciem Marszu Niepodległości. - Zatrzymano przecież Węgrów. Otoczono i pobito kibiców, którzy przyjechali z Kielc. To niezwykle smutne. W takim kraju żyjemy. Chodziło o skompromitowanie ludzi, którzy walczą o jakiekolwiek zmiany w Polsce, skompromitować każdego kto próbuje protestować przeciwko obecnej sytuacji - podkreśliła Gosiewska.
ja, Niezalezna.pl
Ankieta:
Kto ponosi odpowiedzialność za zajścia w czasie Święta Niepodległości?
