"Jeszcze trochę poczekam i będę mówił" - zapowiada Lech Rywin, oskarżany przez "Gazetę Wyborczą" o próbę wręczenia łapówki. Dlaczego Rywin chce czekać?
"Nie chcę robić nikomu żadnych kłopotów" - tak swoją decyzję o rezygnacji z szefowania radzie nadzorczej TKP, spółki kontrolującej Canal+ i platformę Cyfra+, uzasadnił w środę Lew Rywin.
Pytany, czy rezygnacja ma związek z ostatnią publikacją "Gazety Wyborczej", powiedział: "oczywiście". Nie chciał jednak więcej mówić ze względu - jak tłumaczył - na toczące się śledztwo w jego sprawie.
27 grudnia 2002 r. "GW" napisała, że Rywin złożył spółce Agora, wydawcy "Gazety Wyborczej", propozycję zapłacenia 17,5 mln dolarów łapówki. W zamian miał obiecać załatwienie korzystnych dla spółki zmian w rządowym projekcie noweli ustawy o radiofonii i telewizji. O sprawie pisaliśmy jako pierwsi, trzy miesiące przed publikacją "Gazety Wyborczej".
les, pap