Profesor Falandysz nie żyje

Profesor Falandysz nie żyje

Dodano:   /  Zmieniono: 
W Warszawie zmarł prof. Lech Falandysz, prawnik karnista, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy.
Lech Falandysz w pewnym sensie był twórcą polskiej wiktymologii (nauki zajmującej się ofiarami przestępstw) - ocenia prof. Piotr Kruszyński z wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

Był autorem pierwszej książki z dziedziny wiktymologii, mówi Krzysztof Piesiewicz, znany wieloletni adwokat i współautor scenariuszy do filmów Krzysztofa Kieślowskiego. "Kojarzy mi się on też z refleksją, że prawo karne to nie tylko +siekiera+, ale też mądre oddziaływanie".

"Jego wkład w tworzenie prawa polskiego w nowej demokracji jest nie do przecenienia. Wskazywał, gdzie są luki i sprzeciwiał się tworzeniu prawnego partactwa" - uważa Andrzej Drzycimski, rzecznik prasowy Lecha Wałęsy podczas jego prezydentury.

Był nie tylko moim wspólnikiem, ale przede wszystkim moim przyjacielem. "Zawsze mówiłem, że po śmierci mojego ojca był moim +zastępczym ojcem+" - mówi senator Robert Smoktunowicz, który prowadził wspólną firmę prawniczą z Falandyszem.

Wałęsa w oświadczeniu przekazanym PAP napisał, że jest głęboko zasmucony wiadomością o śmierci Falandysza. Jak określił, "odszedł jego wierny współpracownik" z okresu prezydentury, wybitny, błyskotliwy prawnik, zawsze gotów służyć radą. Dodał, że śmierć prof. Falandysza to wielka strata dla niego osobiście i dla środowiska prawniczego w Polsce.

Prof. Lech Falandysz był jedną z bardziej kontrowersyjnych postaci w polskim życiu publicznym: wybitny i błyskotliwy kryminolog, twórca wiktymologii. Jako minister w kancelarii Lecha Wałęsy zręcznie wykorzystywał luki w prawie dla osiągnięcia celu. Ceniony nauczyciel akademicki, zręczny publicysta, uczestnik Okrągłego Stołu po stronie opozycji, przyznał się do związków ze służbami specjalnymi PRL. Dziennikarka "Gazety Wyborczej" Ewa Milewicz zręczną interpretację prawa w czasach, gdy był głównym prawnikiem prezydenta Lecha Wałęsy, nazwała "falandyzacją prawa".

Definicja tego terminu według prof. Władysława Kopalińskiego to: "usprawiedliwianie instytucji, organu władzy z postępowania półlegalnego lub nielegalnego, bezprawnego bądź na granicy prawa". Według Falandysza, termin ten oznaczał znajomość ustaw, która nie polega na ścisłym trzymaniu się litery, lecz sensu i istoty przepisów.

Lech Falandysz urodził się w 1942 roku w rodzinie adwokackiej. Działał w "Solidarności" za czasów PRL. W 1991 roku rozpoczął pracę w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. Dzięki jego interpretacjom małej konstytucji Wałęsa uzyskał większy zakres władzy - m.in. prawo do  decydowania o obsadzie tzw. resortów siłowych.

Interpretacja przepisów w wykonaniu Falandysza pozwoliła Wałęsie na odwołanie przewodniczącego KRRiTV Marka Markiewicza i jego zastępcy. Trybunał Konstytucyjny uznał tę decyzję za niezgodną z ustawą zasadniczą, ale Belweder oświadczył, że nie może cofnąć swojej decyzji, gdyż wykładnia TK nie działa wstecz. Wtedy dziennikarka "Gazety Wyborczej" Ewa Milewicz ukuła termin "falandyzacja" prawa.

Po odejściu z Kancelarii w 1995 roku zajął się prowadzeniem firmy prawniczej wraz z Robertem Smoktunowiczem. Decyzję o dymisji Falandysz uzasadniał niezgodą na metody pracy prezydenckiego ministra Mieczysława Wachowskiego. Pisywał felietony, był rektorem Wyższej Szkoły Handlu i Prawa w Warszawie. Opublikował ok. 200 prac z zakresu prawa.

W wywiadzie udzielonym Jarosławowi Kurskiemu dla "Gazety Wyborczej" przyznał się do związków ze służbami specjalnymi w  czasach PRL. Mówił, że zwrócił się do niego student-milicjant z  prośbą o rozmowę z "ludźmi z kontrwywiadu". Falandysz przystał na  tę propozycję. "Ale gdy po powrocie nie chcieli mnie zostawić w  spokoju, gdy zorientowałem się, że ich interesuje środowisko uniwersytetu, to powiedziałem: +Mogę się z wami spotykać na kawie, ale nic wam nie powiem+. Po paru spotkaniach dali spokój. Przedtem założyli teczkę, a po jakimś czasie napisali, że z powodu nieprzydatności operacyjnej zamykają teczkę. Ja ją widziałem.(...). Czy to naganne, czy nie? Pewnie nie powinno się rozmawiać z kontrwywiadem. Mały człowiek ze mnie wtedy wyszedł. Myślałem: - I tak im nic nie powiem, a będę miał w miarę święty spokój. W tej sprawie czuję swą małość" - mówił Kurskiemu.

Był rektorem Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. R. Łazarskiego w  Warszawie. Ostatnio prowadził praktykę w znanej firmie prawniczej wraz z Robertem Smoktunowiczem. Był m.in. pełnomocnikiem gen. Sławomira Petelickiego, b. dowódcy jednostki GROM w procesie cywilnym (ostatnio reprezentuje go inny adwokat), jaki Petelicki wytoczył b. premierowi Jerzemu Buzkowi i b. koordynatorowi służb specjalnych Januszowi Pałubickiemu. Reprezentował też Jerzego Buzka w procesie przeciwko organizacji "Alternatywa". Był także pełnomocnikiem Aleksandra Gudzowatego w procesie przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu. em, pap

 0

Czytaj także