Collosseum finansowało kampanię SLD?

Collosseum finansowało kampanię SLD?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Józef Jędruch z Colloseum zwrócił się o pomoc do premiera Millera w uzyskaniu listu żelaznego w rewanżu za - jak pisze - finansowanie kampanii wyborczej SLD - podała "Rzeczpospolita".
Taki list gwarantowałby poszukiwanemu przez prokuraturę Jędruchowi, że po powrocie do kraju nie trafi do aresztu. Sąd już dwukrotnie odrzucał prośbę Jędrucha w tej sprawie.

"W ostatnich wyborach parlamentarnych wspieraliśmy tak ludzi kandydujących z list SLD, jak i samą SLD. (...) Nie szczędziliśmy środków ani czasu na to, aby SLD wygrała wybory, trwaliśmy w przekonaniu, że udzielone przez nas poparcie zaprocentuje i pozwoli rozwiązać nasze kłopoty. Problemy z delegaturą UOP w Katowicach nie tylko pozostały, ale wręcz przybrały na sile, mimo zapewnień wielu polityków, że po wyborach wyjaśnimy całą sprawę" - cytuje "Rzeczpospolita" list Jędrucha.

Dziennik napisał też, że jeśli faktycznie Colloseum finansowało kampanię SLD, byłoby to niezgodne z prawem, ponieważ firmy nie mogą finansować komitetów wyborczych. Mogą to robić tylko osoby fizyczne. Poproszony przez "Rzeczpospolitą" o komentarz rzecznik rządu Michał Tober powiedział: "Powoływanie się na rzekome czy urojone kontakty z politykami lub zasługi nie może być powodem do specjalnego traktowania przez wymiar sprawiedliwości. Jeżeli pan Jędruch twierdzi, że finansował komuś kampanię wyborczą, dawał pieniądze, to odpowiednie organy powinny zainteresować się, czy nie doszło do złamania w tym przypadku prawa. Ten list na pewno mu nie pomoże."

Jednak, jak twierdzi Bogdan Łabuzek z Prokuratury Okręgowej w Katowicach, śledztwo w sprawie Colloseum dotyczące wielomilionowych wyłudzeń, nie została rozszerzone o wątek dotyczący finansowania kampanii wyborczej.

"Z przekazanych mi informacji przez prowadzących postępowanie wynika, że jeden z dziennikarzy kopię listu do premiera przekazał nam wczoraj lub przedwczoraj" - wyjaśnił Łabuzek.

Sekretarz śląskiego SLD Jan Kazimierz Czubak "nie przypomina sobie", by Jędruch przekazał komitetowi Sojuszu darowiznę podczas kampanii przed wyborami do parlamentu w 2001 roku. Twierdzi, że biznesmen ten, zgodnie z przepisami, wpłacił 10 tysięcy zł na  rzecz komitetu wyborczego Aleksandra Kwaśniewskiego przed ostatnimi wyborami prezydenckimi.

"O ile mnie pamięć nie myli, pan Józef Jędruch wpłacił jakąś kwotę, nie wiem, czy na pewno 10 tys. zł (...) być może to była mniejsza suma, ale w zgodzie z limitem. Na przelewie napisał, że  robi to na rzecz jakiejś osoby czy z upoważnienia jakiejś osoby" -  powiedział Czubak. Jędruch miał przelać te pieniądze z własnego konta, więc formalnie to on był darczyńcą. Czubak nie powiedział, kto był ową drugą osobą.

Tymczasem w środę katowicki Sąd Okręgowy utrzymał na niejawnym posiedzeniu postanowienie Sądu Rejonowego, który orzekł, że  Jędruchowi i byłemu wiceprezesowi Colloseum Piotrowi Wolnickiemu na razie przepadną kaucje. Chodzi w sumie o 300 tysięcy zł, które obaj wpłacili po pierwszym zatrzymaniu.

"Sąd opierał się na orzeczeniu Sądu Najwyższego w tej sprawie" -  powiedziała rzeczniczka Sądu Okręgowego Teresa Truchlińska- Binasik. Na pytanie prawne katowickiego sądu Sąd Najwyższy odpowiedział, że Jędruchowi i Wolnickiemu mogą zostać zwrócone kaucje, ale dopiero po ich "efektywnym aresztowaniu".

Szefowie Konsorcjum Finansowo-Inwestycyjnego Colloseum z Ornontowic na Śląsku - podejrzani o wyłudzenie 345 mln zł z  Będzińskiego Zakładu Elektroenergetycznego - są nieuchwytni od  marca ubiegłego roku. Prawdopodobnie obaj przebywają za granicą. Uciekli, gdy katowicki Sąd Okręgowy postanowił ich aresztować. Według "Rzeczpospolitej", Jędruch jest w Izraelu i dostał obywatelstwo tego kraju.

em, pap