Po drodze zmienił jeszcze tablice rejestracyjne swojego samochodu, ubrał się w biały fartuch, nałożył stetoskop oraz nakleił na twarz cztery plastry, które miały świadczyć o tym, że po drodze został napadnięty i obrabowany ze wszystkich dokumentów.
Mężczyzna przygotował też kamerę wideo, ponieważ chciał filmować całe badanie.
Po przyjeździe do szkoły opowiedział o napadzie i poprosił o umożliwienie mu zbadania dziewczynek z klasy szóstej. Kiedy na badanie najpierw zgłosili się chłopcy, mężczyzna nie krył niezadowolenia.
Dyrektor szkoły uznała zachowanie "lekarza" za podejrzane i wezwała policjantów, którzy zatrzymali oszusta.
Materiały ze śledztwa zostały już przesłane prokuraturze, która zdecyduje o postawieniu mężczyźnie zarzutów.
sg, pap