Jerzy Ziobro zmarł niedługo po tym, gdy w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie wszczepiono mu stenty, przy pomocy których poszerzono naczynia wieńcowe. Zdaniem jego bliskich – w tym m.in. syna, który za rządu Prawa i Sprawiedliwości pełnił funkcję ministra sprawiedliwości – specjaliści, którzy wykonywali zabieg, dopuścili się zaniedbań. W ich wyniku miał nastąpić niespodziewany zgon.
W sprawie tej zapadł już jeden wyrok – wymiar sprawiedliwości orzekał, bo dwie dekady temu rodzina złożyła prywatny akt oskarżenia przeciwko czterem osobom. Wszystkie zostały uniewinnione, ale na tym się nie skończyło – złożono odwołanie. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Krakowie, który postanowił zwrócić się po pomoc do biegłych ze Szwajcarii.
Jak dowiedziała się „Rz”, w opinii odtworzono chronologię zdarzeń – od pojawienia się Ziobry w szpitalu, przez to, co działo się na sali operacyjnej, po moment stwierdzenia zgonu.
Taki przebieg miało leczenie Jerzego Ziobry. Oto szczegóły
Lekarze stwierdzili u pacjenta „dławicę piersiową de novo [po raz pierwszy – przyp. red.] z powodu stenokardii występującej od ok. 2 tyg., ograniczającej normalną aktywność fizyczną, bez bólów spoczynkowych”, a ponadto nadciśnienie tętnicze i hipercholesterolemię.
Ziobro poddany został dwóm zabiegom koronarografii. Wszczepiono mu też cztery stenty wieńcowe. Wszystko to miało miejsce w drugiej połowie czerwca 2006 roku. Zaś 1 lipca, w nocy, ojciec byłego prokuratora generalnego „zgłosił silny ból żuchwy, który następnie przemieścił się w okolicę zamostkową”. Wykonano mu badania, zaś mniej więcej o północy przewieziono go do pracowni hemodynamicznej (na koronarografię, przy pomocy której oceniany jest stan tętnic).
W międzyczasie, gdy był transportowany, stwierdzono u niego zatrzymanie krążenia i oddychania. Zdecydowano o reanimacji z intubacją (umieszczenie rurki w tchawicy) i wentylacją mechaniczną. W międzyczasie wykonano też koronarografię, która „wykazała brak przepływu w gałęzi międzykomorowej przedniej oraz w proksymalnym odcinku gałęzi okalającej” (cytat za „Rz”). Specjaliści postanowili wprowadzić wówczas balonik, by poszerzyć tętnice, dzięki czemu te znowu stały się drożne. Ziobro otrzymał ponadto m.in. leki przeciwpłytkowe i trombolityczne. I tak doszło do nagłego zatrzymania krążenia – 2 lipca lekarze stwierdzili śmierć pacjenta.
Jest opinia biegłych. „Pomostowanie, a nie stenty”
Biegli podtrzymali swoje ustalenia z 2018 r. (nie jest to bowiem pierwszy raz, gdy wydawali ws. opinię).
„Ocena dokumentacji Jerzego Ziobro pozwoliła biegłym stwierdzić na zapisie koronarografii wykonanej w dniu jego zgonu zakrzepicę stentów założonych w LAD [gałąź międzykomorowa przednia – red.] i w pierwszej gałęzi brzeżnej tętnicy okalającej. Te okluzje stentów są najbardziej prawdopodobną przyczyną zgonu. (...) Pacjent cierpiał na zaawansowaną chorobę trójnaczyniową – miażdżycę tętnic wieńcowych. Wskazanym leczeniem tego typu choroby jest wykonanie pomostowania aortalno-wieńcowego w drodze zabiegu chirurgicznego, a nie założenie stentów, jak zostało to zrobione” – zaznaczyli.
Czytaj też:
Wybrano nowego sędziego ws. wydania ENA wobec Ziobry. Poprzednia miała udziały w TV RepublikaCzytaj też:
Czarne chmury nad Zbigniewem Ziobrą? Jest nowy ruch Węgier
