Żonie przywalam słowem

Żonie przywalam słowem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Boksowanie to straszny stres, po zakończeniu kariery jeszcze długo mi się śniło, że będę musiał walczyć, w łóżku tarłem nogami, budziłem się w nerwach. Dopiero po kilku latach mi odpuściło – mówi Dariusz Michalczewski.

W rubryce zawód co wpisujesz?

Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek coś takiego musiał wpisywać. Chyba że chodzi o jakąś formalność, papier. To wtedy stolarz. Stolarz tapicer.

Kiedy zacząłeś boksować?

Jak zmarł mój tata, to się trochę pogubiłem. Zacząłem rozrabiać, takie zresztą wtedy były czasy. Więc moja mama z wujkiem, żeby mnie troszkę, jak to się mówi, wychować…

Odciągnąć od ulicy...

I dać zajęcie, wzięli mnie na treningi na Stoczniowiec.

Miałeś wtedy 12 lat. Jak włożyłeś pierwszy raz rękawice, co pomyślałeś?

Więcej możesz przeczytać w 19/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także