"Hulaj dusza", "Mam nadciśnienie na więcej", "My starości się nie damy, bo gorące serca mamy" - głosiły transparenty uczestników niedzielnej parady, w której udział wzięło blisko 5 tys. osób.
- Na emeryturze życie wygląda inaczej, niż myślą młodzi. Starość to też radość z życia - mówiła 75-letnia Wiktoria Szmyt. Od kilku lat gra na klubowych imprezach jako DJ Wika.
- W końcu wyszliśmy na ulice, bo do tej pory to siedzieliśmy poupychani w klubach seniora, które zazwyczaj mieszczą się gdzieś w piwnicach - mówiła "Gazecie" z kolei pani Halina z Bemowa. Chodziło o manifestację, która seniorów pokaże, przypomni rządzącym, że ta grupa społeczna ma swoje prawa i oczekiwania.
Przemysław Wiśniewski z zespołu fundacji "Zaczyn", która zorganizowła marsz, opowiada: - Zgłosiliśmy w ratuszu zgromadzenie publiczne, ale potrzebna była nam też tymczasowa organizacja ruchu. Dlatego poprosiliśmy właściciela terenu, czyli Zarząd Dróg Miejskich, o zgodę, żeby w takim a takim terminie tłum ludzi mógł zebrać się na pl. Konstytucji. Plan organizacji ruchu zatwierdził miejski inżynier ruchu, opiniowała policja.
Jak się okazało w piątek rano - wszystkie formalności na nic. ZDM wystawił rachunek za... zajęcie pasu drogi. - Zarząd Dróg Miejskich policzył organizatorom za zajęcie pasa drogi zupełnie jak podmiotom komercyjnym - mówił radny ze Śródmieścia, Grzegorz Walkiewicz (Twój Ruch). - Byłem na tej paradzie, seniorom zależało tylko na tym, żeby mogli zaparkować prywatny piętrowy autobus, który przejechał razem z nimi, i mieć miejsce zbiórki - podkreśla.
- Policzyli nam 1 zł za metr kw., komercyjne stawki za publiczny parking - opowiada Przemysław Wiśniewski. - Sami zmierzyliśmy, ile metrów ma plac, bo ZDM nie wiedział. Trochę nas ta sytuacja boli. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz odmówiła patronatu nad paradą, biuro projektów społecznych nie wspierało, a ZDM każe płacić, choć wcześniej nie uprzedził nas o tym, że tak to będzie wyglądać - precyzuje Wiśniewski.
- Pewnie można było ogłosić zbiórkę, znalazłoby się 2,7 tys. warszawiaków, którzy mogliby zapłacić po złotówce, żeby seniorzy nie musieli ponosić kosztów - mówi Grzegorz Walkiewicz. - Ale nie o to chodzi. Przecież urzędnicy mieli prośbę o zajęcie pl. Konstytucji już miesiąc wcześniej. Mogli podpowiedzieć, że za plac organizatorzy parady będą musieli zapłacić i że lepiej zebrać się np. na Polach Mokotowskich i stamtąd wyruszyć za darmo, może bez autobusu. Ale skoro już ten rachunek jest, wystąpię o jego anulowanie - zapowiada Walkiewicz.
Agnieszka Kłąb z wydziału prasowego ratusza przekonuje, że "ZDM nie miał innego wyjścia". - Jeśli organizatorzy parady wskazali we wniosku, że będą zajmować pas drogi, to musiała być taka, a nie inna decyzja. Zobowiązuje nas do tego ustawa o drogach - tłumaczy.
- W wyjątkowych sytuacjach organizatorzy mogą zwrócić się do pani prezydent z prośbą o zmniejszenie, rozłożenie na raty albo nawet umorzenie opłaty - dodaje pracownica ratusza.
Gazeta.pl
- W końcu wyszliśmy na ulice, bo do tej pory to siedzieliśmy poupychani w klubach seniora, które zazwyczaj mieszczą się gdzieś w piwnicach - mówiła "Gazecie" z kolei pani Halina z Bemowa. Chodziło o manifestację, która seniorów pokaże, przypomni rządzącym, że ta grupa społeczna ma swoje prawa i oczekiwania.
Przemysław Wiśniewski z zespołu fundacji "Zaczyn", która zorganizowła marsz, opowiada: - Zgłosiliśmy w ratuszu zgromadzenie publiczne, ale potrzebna była nam też tymczasowa organizacja ruchu. Dlatego poprosiliśmy właściciela terenu, czyli Zarząd Dróg Miejskich, o zgodę, żeby w takim a takim terminie tłum ludzi mógł zebrać się na pl. Konstytucji. Plan organizacji ruchu zatwierdził miejski inżynier ruchu, opiniowała policja.
Jak się okazało w piątek rano - wszystkie formalności na nic. ZDM wystawił rachunek za... zajęcie pasu drogi. - Zarząd Dróg Miejskich policzył organizatorom za zajęcie pasa drogi zupełnie jak podmiotom komercyjnym - mówił radny ze Śródmieścia, Grzegorz Walkiewicz (Twój Ruch). - Byłem na tej paradzie, seniorom zależało tylko na tym, żeby mogli zaparkować prywatny piętrowy autobus, który przejechał razem z nimi, i mieć miejsce zbiórki - podkreśla.
- Policzyli nam 1 zł za metr kw., komercyjne stawki za publiczny parking - opowiada Przemysław Wiśniewski. - Sami zmierzyliśmy, ile metrów ma plac, bo ZDM nie wiedział. Trochę nas ta sytuacja boli. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz odmówiła patronatu nad paradą, biuro projektów społecznych nie wspierało, a ZDM każe płacić, choć wcześniej nie uprzedził nas o tym, że tak to będzie wyglądać - precyzuje Wiśniewski.
- Pewnie można było ogłosić zbiórkę, znalazłoby się 2,7 tys. warszawiaków, którzy mogliby zapłacić po złotówce, żeby seniorzy nie musieli ponosić kosztów - mówi Grzegorz Walkiewicz. - Ale nie o to chodzi. Przecież urzędnicy mieli prośbę o zajęcie pl. Konstytucji już miesiąc wcześniej. Mogli podpowiedzieć, że za plac organizatorzy parady będą musieli zapłacić i że lepiej zebrać się np. na Polach Mokotowskich i stamtąd wyruszyć za darmo, może bez autobusu. Ale skoro już ten rachunek jest, wystąpię o jego anulowanie - zapowiada Walkiewicz.
Agnieszka Kłąb z wydziału prasowego ratusza przekonuje, że "ZDM nie miał innego wyjścia". - Jeśli organizatorzy parady wskazali we wniosku, że będą zajmować pas drogi, to musiała być taka, a nie inna decyzja. Zobowiązuje nas do tego ustawa o drogach - tłumaczy.
- W wyjątkowych sytuacjach organizatorzy mogą zwrócić się do pani prezydent z prośbą o zmniejszenie, rozłożenie na raty albo nawet umorzenie opłaty - dodaje pracownica ratusza.
Gazeta.pl
