Ks. Lemański: Cieszę się, że byłem na Woodstocku, ale...

Ks. Lemański: Cieszę się, że byłem na Woodstocku, ale...

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Ks. Wojciech Lemański, JAKUB GRUCA / newspix.pl / Źródło: Newspix.pl
Ks. Wojciech Lemański, były proboszcz parafii w Jasienicy, uczestniczył w Przystanku Woodstock. Po powrocie z imprezy spotkał się z abp. Henrykiem Hoserem i złożył wyjaśnienia dotyczące swojej wypowiedzi o biskupach.
- Złożyłem obszerną relację z mojej obecności na Woodstocku. Wydaje mi się, że można by ją streścić jednym zdaniem: cieszę się, że tam byłem - zaczął ks. Lemański. - Na festiwalu z moich ust padło jedno lub drugie słowo, które można by lepiej przemyśleć, albo też jakiegoś słowa zabrakło. Moim zamiarem było pojawienie się tam jako katolicki kapłan zaangażowany w dialog chrześcijańsko-żydowski, i zachowania młodych ludzi, którzy mnie słuchali, wskazują, że tak moją obecność tam odczytywano - kontynuował.

Zdaniem duchownego "burza, która wybuchła po moim wystąpieniu, to zasługa m.in. dziennikarzy". - To była samonakręcająca się spirala. Ksiądz biskup nie dostrzegł po obejrzeniu mojego całego wystąpienia nic, co byłoby niewłaściwe. To było wystąpienie skierowane do młodych ludzi na festiwalu. Inaczej przemawia się do kleryków w seminarium i ludzi w kościele, a inaczej do młodych na Przystanku Woodstock.

Ks. Lemański oświadczył, że nie wycofuje się ze swoich słów. Przeprosił jednak tych, którzy mogli poczuć się urażeni. Zaznaczył przy tym, że nie miał takiego zamiaru.

TOK FM
 2

Czytaj także