Prokuratura prowadzi śledztwo ws. Giertycha

Prokuratura prowadzi śledztwo ws. Giertycha

Roman Giertych (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Jak ustalił Maciej Duda, dziennikarz śledczy tvn24, prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie zarejestrowanej rozmowy między dziennikarzem "Wprost" Piotrem Nisztorem i Romanem Giertychem. Nagrania mają być dowodem na to, że były wicepremier zbierał informacje, które potem chciał wykorzystać przeciwko biznesmenom.
Jak powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Przemysław Nowak, śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte 1 sierpnia. Prokuratura ma badać czy stosowano "bezprawne groźby polegające na rozgłaszaniu wiadomości uwłaczającej czci Jana Kulczyka w celu zmuszenia go do określonego działania" w okresie od 18 sierpnia 2011 do 5 lipca 2014 roku. Śledczy rozpoczęli swoje działania po publikacji rozmów Giertycha z Nisztorem we "Wprost".

Roman Giertych w 2011 r. chciał kupić jeszcze niegotową książkę o Janie Kulczyku po to, żeby grozić nią biznesmenowi. Nisztor, spodziewając się dziwnej propozycji od Giertycha, postanowił zarejestrować spotkanie. Trzecim uczestnikiem rozmowy jest, zakolegowany z Giertychem, dziennikarz Jan Piński. Giertych proponuje: "Spółka kupuje anonimowo, oczywiście przez mojego człowieka. Mojego nazwiska nie będzie. Kupuje, płaci podatki, wszystko" - opowiada i zapowiada: "I zabieramy się za następnego gościa, tak? Bo dla mnie to jest biznes. Ja na tym zarobię. Nie ukrywam". Giertych tłumaczy, że takie metody to świetny modus operandi na przyszłość.

Więcej na ten temat można przeczytać w artykule "Wprost".


Czytaj także

 0