Jestem ambasadorem Polski

Jestem ambasadorem Polski

Dodano:   /  Zmieniono: 
Lubię Polaków i utożsamiam się z Polską, chociaż wiele rzeczy chciałbym w tym naszym społeczeństwie zmienić – mówi Sylwester Wardęga, najpopularniejszy showman polskiego YouTube.

Zostałeś pierwszym vlogerem RP.

Nie vlogerem! Vloger to gość, który siada przed kamerą i gada: „Byłem w H&M, kupiłem spodnie, pokażę wam”. Albo: „O Putinie sądzę to i to”. Ja tego nie robię. Jestem showmanem. Twórcą internetowym.

Czyli przedstawiasz się…

Sylwester Wardęga. Król internetu.

A jednak.

Bo czuję się królem. Kiedy zaczynałem, nie miałem pojęcia, jak to zrobić, ale wiedziałem, że mi się uda. Pamiętam spotkanie z Kubą Jankowskim z programu „Matura to bzdura”. Ja miałem wtedy może ze 2 tys. subskrybentów. Oni – 100 tys. Niekryty Krytyk miał 500 tys. Powiedziałem mu: „I tak kiedyś będę na pierwszym miejscu”. Pewnie pomyślał, że jestem strasznym głupkiem. A tu proszę.

I to był twój cel?

Zawsze. Mimo że początki były trudne. Przez pierwszy rok zebrałem 10, może 20 tys. subskrybentów. Ale się nie poddawałem i na złość hejterom w drugim roku zrobiłem milion. Kolejny milion przyszedł w sześć miesięcy. I słupki ciągle rosną.

Teraz głównie za sprawą filmiku z psem przebranym za gigantycznego pająka. Ludzie rozpoznają cię na ulicy. W ciągu 15 minut pozdrowiły cię trzy osoby, jedna poprosiła o zdjęcie.

Tylko że to nie za sprawą „Pająka”. Czasem mnie to wkurza. Jak zrobiłem „Spidermana”, z którym przyszło 100 tys. widzów, media zaczęły pisać: „Wybił się na Spidermanie”. Potem zrobiłem „Trenera policji”. I znowu: „Wardęga wybił się na trenerze”. Tak jakby między tymi dwoma produkcjami nic nie było. I tak jakby nic nie było przed „Spidermanem”. Teraz to samo jest z „Pająkiem”. Pewnie niektórzy dziennikarze sądzą, że mam na koncie tylko te trzy filmy. Tymczasem Wardęga wybił się na ciężkiej i systematycznej pracy.

Narzekasz, ale jako jeden z nielicznych masz naprawdę rozpoznawalne nazwisko.

I o to od początku zabiegałem. Doświadczeni koledzy radzili mi, żebym wymyślił sobie jakąś chwytliwą nazwę. A ja, wierząc w siebie, mówiłem, że zrobię markę ze swojego nazwiska i inicjałów.

Lubisz siebie?

Więcej możesz przeczytać w 38/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także