Konfrontacja w SLD (aktl.)

Konfrontacja w SLD (aktl.)

W kieleckiej prokuraturze odbyła się konfrontacja między posłami Zbigniewem Sobotką i Andrzejem Jagiełłą. Stawili się tam także Henryk Długosz (na zdjęciu), Jerzy Dziewulski i Bogdan Bujak.
Przed godziną 10 w prokuraturze zjawili się posłowie, którym postawiono zarzuty w związku z ujawnieniem informacji o akcji Centralnego Biura Śledczego w Starachowicach: Henryk Długosz, Zbigniew Sobotka i Andrzej Jagiełło. Wszyscy mówili, że są niewinni.

Jagiełło powtórzył, że nie miał informacji od ówczesnego wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Zbigniewa Sobotki, a powołanie się na niego było blefem. (Media informowały, że  policja nagrała rozmowę Jagiełły ze starachowickim starostą, w  której poseł powołuje się na Sobotkę).

Henryk Długosz opuścił po godzinie budynek Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Oznajmił, że uszczegóławiał to, co powiedział wcześniej. Powtórzył, że jest niewinny, nie był z nikim konfrontowany, odpowiedział prokuratorowi na dwa pytania. Powtórzył, że nic nie wiedział o akcji CBŚ, do nikogo nie dzwonił, nikomu też nie kazał dzwonić.

Przesłuchiwany w charakterze świadka Dziewulski spędził w prokuraturze 45 minut. Był przesłuchiwany, gdyż posiada pewne wiadomości dotyczące tej sprawy - poinformował zastępca prokuratora okręgowego Janusz Bors.

Wychodząc, Dziewulski powiedział, że jest przekonany o niewinności zarówno Zbigniewa Sobotki, jak i gen. Antoniego Kowalczyka. Swoje zaufanie opiera na "znajomości ludzi, wiedzy, co mogą zrobić". Podkreślił, że prokuratorzy nie mogli dowiedzieć się od niego nic nowego, bo nie ma on wiedzy o sprawie starachowickiej. Jego zeznania "nie dotyczyły Starachowic, Kielc ani Centralnego Biura Śledczego".

Prokurator Bors powiedział, że zeznania Dziewulskiego nie mają związku z jego wypowiedzią w Sejmie na temat zeznań Kowalczyka (Dziewulski oświadczył w czwartek w Sejmie, że  zeznania, które złożył Kowalczyk, w żadnym wypadku nie obciążają Zbigniewa Sobotki). Według prokuratora "chodziło o inne okoliczności związane z tą sprawą". Pytany, czy chodziło o  spotkanie na Rozbrat, Bors odparł: "Między innymi tak". Według prasy, tuż przed akcją starachowicką, podczas spotkania w siedzibie SLD przy ul. Rozbrat Długosz rozmawiał zarówno z Sobotką, jak i z Jagiełłą. Zdaniem mediów, rozmowy dotyczyły planowanej akcji CBŚ w Starachowicach.

Posłowie Jagiełło i Sobotka opuścili prokuraturę przed godziną 16. W tym czasie ich wyjaśnienia były ze sobą konfrontowane. Według obrońcy Jagiełły Wacława Siejaka, konfrontacja trwała od półtorej do dwóch godzin, dotyczyła "drobnych sprzeczności".

Jagiełło po wyjściu z prokuratury nie chciał rozmawiać z  dziennikarzami. Natomiast poseł Sobotka powiedział, że jest dobrej myśli, oczekuje szybkiego rozstrzygnięcia i oczyszczenia ze  stawianych mu zarzutów. Jego obrońca Wojciech Tomczyk oznajmił, że  prokuratura nie ma innych dowodów poza poszlakami. Jego zdaniem, postępowanie wobec Sobotki powinno być umorzone "z braku czynu".

Konfrontacja pomiędzy podejrzanymi posłami wynikała stąd, że  między "relacjami obu panów były pewne sprzeczności" i prokuratura dążyła do ich wyjaśnienia, zniwelowania różnic w wersjach -  poinformował enigmatycznie prokurator Bors.

W charakterze świadków został przesłuchany także poseł SLD Bogdan Bujak, ale nie chciał rozmawiać o swoich zeznaniach.

Bors, który bardzo oszczędnie wypowiadał się na temat wtorkowych przesłuchań, powiedział, że wyjaśniono szereg istotnych okoliczności. W następnych dniach prokuratorzy będą analizowali zgromadzony materiał dowodowy i zaplanują następne czynności. Będą przesłuchiwani kolejni świadkowie. Prokuratura nie planuje w najbliższym czasie przesłuchania generała Kowalczyka - poinformował.

sg, em, pap

Czytaj także

 0