Tajemnica zawodowa na podsłuchu

Tajemnica zawodowa na podsłuchu

Senat chce, by służby specjalne mogły podsłuchiwać objęte tajemnicą zawodową rozmowy dziennikarzy, adwokatów, radców prawnych, notariuszy czy lekarzy. – Mieli naprawić prawo, a stworzyli ustawę niezgodną z konstytucją – alarmują prawnicy.

Obecnie służby specjalne, które chcą prowadzić kontrolę operacyjną rozmów telefonicznych, mogą to zrobić tylko i wyłącznie za zgodą sądu i to na pisemny wniosek, który musi być odpowiednio uzasadniony. Poza tym służby bez zgody sądu mogły żądać od operatorów telefonii komórkowej billingów rozpracowywanych osób.

Często sięgały w ten sposób po billingi dziennikarzy czy adwokatów, ale też zwykłych obywateli. Ten ostatni proceder był poza jakąkolwiek kontrolą. I właśnie te uprawnienia służb specjalnych zaskarżył rzecznik praw obywatelskich. Rok temu Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepisy pozwalające służbom na swobodne korzystanie z billingów są niekonstytucyjne. Ponadto stwierdził, że w Polsce brak jest jednostki, która by kontrolowała służby w sprawie podsłuchów i zbierania przez nich billingów od operatorów. Na naprawę wadliwego prawa TK dał 18 miesięcy, do 6 lutego 2016 r. Jednak przez rok od wydania orzeczenia ani Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, ani Senat, który kompetencyjnie występuje z inicjatywą ustawodawczą w sprawie zakwestionowanych przez TK przepisów, nic nie robili.

LEGALIZACJA KONTROLI OPERACYJNYCH

Dopiero na początku lipca w Senacie powstał projekt ustawy, który ma naprawić zakwestionowane przepisy. Okazuje się jednak, że przygotowana przez senatorów ustawa otwiera furtkę służbom do podsłuchiwania rozmów objętych tajemnicą zawodową m.in. adwokacką, notarialną, radcowską, lekarską czy dziennikarską. – Senatorowie mieli naprawić prawo, a stworzyli projekt ustawy, który jest niezgodny z konstytucją – alarmuje mec. Mikołaj Pietrzak, współpracujący z Helsińską Fundacją Praw Człowieka m.in. w procesach dotyczących łamania prawa człowieka czy swobód obywatelskich.

Projekt Senatu zakłada, że oficer służb najpierw zapozna się z treścią podsłuchiwanej rozmowy, a później, kiedy już ją pozna, będzie decydował, czy stanowi ona tajemnicę zawodową czy też nie. Swoją decyzję będzie konsultował z prokuratorem. O tym, czy dana rozmowa jest objęta tajemnicą zawodową zdecyduje ostatecznie sąd. Ale nim to się stanie, jej treść pozna przynajmniej kilka osób zaangażowanych w działania operacyjne. Zdaniem Mikołaja Pietrzaka zapis ten jest próbą legalizacji procederu, który ma obecnie miejsce w służbach. Chodzi o tzw. kontrole operacyjne prowadzone bez zgody sądu [pięciodniowe podsłuchy – red.]. Służby najpierw zakładają podsłuch, a dopiero później występują do sądu o zgodę następczą. Jeśli jej nie otrzymają, niszczą cały materiał, ale treść rozmów już znają. – Inaczej nie da się tego zrobić. Nie istnieje jakaś baza adwokatów czy lekarzy. Oficer dopiero po odsłuchaniu rozmowy jest w stanie ocenić, czy stanowi ona tajemnicę dziennikarską – broni zapisu Piotr Zientarski, senator PO, przewodniczący Komisji Ustawodawczej. Według informacji „Wprost” zapis pozwalający służbom na wgląd w rozmowy objęte tajemnicą dziennikarską zrodził się w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, kiedy senatorowie uzgadniali wstępny projekt ustawy. – Była współpraca z MSW – przyznaje Zientarski. Ale pytany o to, które konkretnie zapisy wyszły z resortu spraw wewnętrznych, senator mówi, że nie wie.

EKSPRESOWE TEMPO

Co ważne, w Senacie proces legislacyjny wygląda zupełnie inaczej niż w Sejmie. W tym ostatnim projekt najpierw musi być konsultowany, w Senacie konsultacje odbywają się na etapie prac legislacyjnych. Na dodatek prace nad ustawą regulującą kontrolę operacyjną służb mają iście ekspresowe tempo. Pierwszy projekt został zgłoszony pod koniec czerwca. Pierwsze czytanie miało miejsce 21 lipca, a drugie 24 lipca. Skąd ten pośpiech? – Normalna praca legislacyjna – twierdzi Zientarski.

Senatorski projekt ustawy nie tylko zezwala na podsłuchiwanie rozmów objętych tajemnicą zawodową, ale też powoduje, że taka osoba (adwokat, lekarz, notariusz, radca prawny, dziennikarz), która była podsłuchiwana, nigdy się o tym nie dowie. A zdaniem TK, służby powinny taką informację udzielić osobie, wobec której prowadziły kontrolę operacyjną. – To jest problem, który nie został uregulowany, tym zagadnieniem według nas powinien zająć się Sejm – mówi Zientarski. – Nie mieliśmy ostatecznego pomysłu, jak ten problem rozstrzygnąć. Jak wyznaczyć katalog osób, którym przysługiwałaby taka informacja, a jakim nie. Ostateczny kształt kontrowersyjnej ustawy poznamy po trzecim czytaniu. Później zajmie się nią Sejm. Jeśli posłowie nie zdecydują się na istotne poprawki, kolejny raz zwiększą się kompetencje państwa wobec obywateli. Tym samym zostanie ograniczona nasza wolność. ■

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 31/2015
Więcej możesz przeczytać w 31/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0