Biegacz pomaga

Biegacz pomaga

Cieszy nas nowa moda. Jeszcze bardziej cieszy tych, którym biegacze niosą pomoc. Chodzi oczywiście o biegowe akcje charytatywne, jak „Biegnę dla...” czy PKO Bieg Charytatywny. Jest ich coraz więcej - i dobrze. Przecież wybieganego wsparcia nigdy za dużo.

Najważniejsze w tych inicjatywach jest to, że pomaga się niejako przy okazji – mówią biegacze. „I tak startuję w imprezach biegowych. Co stoi zatem na przeszkodzie popytać czy raczej poszperać w sieci i się zorientować, czy bieg, do którego się szykuję, nie jest powiązany ze zbiórką pieniędzy w szczytnym celu?”– myślą. Przy dużych imprezach biegowych można obstawiać w ciemno, że tak właśnie jest.

POMAGAMY Z KAŻDYM KROKIEM

Gdy przyjrzeć się statystykom biegowych akcji charytatywnych, to nie mamy się czego wstydzić. Wybiegana pomoc idzie rocznie już w miliony złotych. Zatem i pod tym względem gonimy Europę. Oczywiście zawsze może być lepiej. Jedną z najbliższych okazji do poprawy tych statystyk będzie PKO Bieg Charytatywny. Zapisy ruszyły już na stronie www.pkobiegcharytatywny.pl. Impreza odbędzie się 19 września jednocześnie w 12 miastach Polski. Na stadionach lekkoatletycznych. Lokalizacja nieprzypadkowa.

– Każde przebiegnięte okrążenie na stadionie, czyli każde 400 m, to sfinansowanie przez Fundację PKO Banku Polskiego jednego obiadu dla dzieci z najbardziej potrzebujących rodzin – mówi Paweł Januszewski, współtwórca akcji „BiegamBoLubię” i jeden z organizatorów wrześniowego biegu. Formuła imprezy będzie nietypowa. Stawiamy na sztafety. Każda będzie się składać z pięciu osób. To nieco ułatwia zadanie, ale buduje też atmosferę drużyny. Nie bez znaczenia będzie tu również chęć rywalizacji między sztafetami. Biegacze lubią konkurować, a w przypadku zbiórki pieniędzy dla dzieciaków jest to wręcz pożądane – dodaje. – Zapowiada się naprawdę wyjątkowe wydarzenie. O biegu charytatywnym na takich zasadach jeszcze nie słyszałem. Mam na myśli oczywiście jego formułę – mówi Sebastian Chmara, były mistrz świata w wielo boju i wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. – Cieszę się, że lekkoatletyczne bieżnie tym razem posłużą szczytnemu celowi. Uwagę zwraca też rozmach imprezy. Tak naprawdę mamy do czynienia nie z biegiem, ale ogólnopolską akcją charytatywną. Czegoś podobnego w naszym kraju sobie nie przypominam – zaznaczył.

BIEGNĘ DLA...

To oczywiście niejedyna charytatywna aktywność Banku. Startujący we wszystkich imprezach biegowych sponsorowanych przez PKO Bank Polski często przypinają do koszulki kartkę z napisem „Biegnę dla...”. Rozwinięcie jest krótkie. To imię dziecka, które potrzebuje finansowego wsparcia na leczenie. Pierwszy przykład z brzegu to niedawny Bieg Powstania Warszawskiego. Ta impreza z założenia skłania do empatii. Chętnych do przypięcia kartki z napisem „Biegnę dla Krystianka” było wielokrotnie więcej niż kartek. Z dumą do czarnej koszulki z pakietu startowego przypiął ją Łukasz Firchał. – Nie jestem maniakiem udziału w takich zawodach. Właściwie robię to od ubiegłego roku i skupiam się na Warszawskiej Triadzie Biegowej. Raz, że jestem patriotą, dwa – że dystanse dla mnie przyjazne. O bieganiu z kartką i pomocy chorym dzieciakom usłyszałem przy okazji zeszłorocznego Biegu Niepodległości. Terazdowiedziałem się o tym sześciolatku z Giżycka z wadą serca. Koło namiotu PKO Banku Polskiego kłębił się tłumek „kartowiczów”, ale byłem skuteczny. Dotarłem na start z pożądaną tego dnia przez wielu magiczną kartką. Przez cały bieg miałem z tyłu głowy, że dorzucę swoją cegiełkę do tego, żeby malec był zdrów – opowiadał.

– Program „PKO Biegajmy razem” realizujemy już od kilku lat. Odpowiada on na autentyczne zapotrzebowanie społeczne – praktycznie cała Polska biega, a dodatkowo pozwala łączyć pasję do sportu z pomaganiem osobom potrzebującym. Co roku PKO Bank Polski wpiera około 60 imprez biegowych w całym kraju. W czasie każdej z nich organizujemy akcje charytatywne – „Biegnę dla…”. Zainicjowali je nasi pracownicy i cały czas aktywnie biorą w nich udział. Aby pomóc, wystarczy przypiąć do koszulki kartkę z napisem „Biegnę dla…” i oczywiście pobiec, do czego serdecznie zachęcam – mówi Agnieszka Kielichowska, dyrektor Biura Komunikacji i Odpowiedzialności Społecznej PKO Banku Polskiego. – Od 2013 r. Bank zorganizował 119 charytatywnych akcji biegowych, w których uczestniczyło prawie 40 tys. osób. Dzięki ich zaangażowaniu Fundacja PKO Banku Polskiego przekazała beneficjentom ponad 1,7 mln zł. W tym roku odbyły się już 32 takie akcje. Wrześniowy PKO Bieg Charytatywny jest kolejną, nową inicjatywą, dzięki której będziemy mogli pomóc najbardziej potrzebującym dzieciom – dodaje Agnieszka Kielichowska.

TRASA NA KONTO

Coraz popularniejszy staje się u nas trend biegania według tzw. ścieżki charytatywnej. Polega to na tym, że namawia się znajomych do wpłacania pieniędzy na konto, nad którym pieczę ma organizator. Po przekroczeniu określonej kwoty jest ona przelewana na konto dużej organizacji charytatywnej, a inicjujący zbiórkę otrzymuje numer startowy. Oczywiście są prostsze sposoby na wybieganie pomocy. Konto można założyć też na portalach przeznaczonych dla akcji charytatywnych, np. DoMore.pl czy SiePomaga.pl. To skraca drogę do potrzebujących, bo zbiera się pieniądze dla konkretnej osoby. Można też apelować o wpłaty na określone fundacyjne konto. Tak było w przypadku zbiórki pieniędzy dla Asi Serdyńskiej, młodej dziewczyny cierpiącej na zanik mięśni. Do niezbędnego zabiegu brakowało 5 tys. zł. Za zbiórkę zabrał się Darek Strychalski, znany niepełnosprawny biegacz. Wymyślił sobie, że przebiegnie ponad 500 km. Z Łap na Podlasiu do Poznania. Termin wyprawy mało atrakcyjny. Styczeń. Ciemno, szaro i buro. – To było bez znaczenia. Asia potrzebowała pieniędzy jak najszybciej, nie mogłem i nie chciałem czekać, aż się zrobi ciepło. Nie spodziewałem się, że właściwie ani przez chwilę nie będę sam. Na trasie bez przerwy dołączali do mnie mniejszymi i większymi grupami inni biegacze. To mnie niosło. W czasie biegu uzbieraliśmy zamiast 5 tys. zł – 20 tys. zł.

Dzięki temu można było sfinansować pełen zabieg dla Asi. Jej wdzięczność nie do opisania – opowiadał Darek. W tym samym projekcie wziął udział dziennikarz sportowy Marcin Rosłoń. – Jeżeli nadarzy się okazja, zawsze angażuję się w pomoc, którą można wybiegać. Całkiem niedawno razem z kolegami z NC+ Tomaszami Lipińskim i Smokowskim pokonanymi przez nas kilometrami pomogliśmy Fundacji Bátor Tábor zbierającej pieniądze na wakacje dla dzieci z biedniejszych rodzin, nierzadko mających problemy ze zdrowiem. To wielka frajda – stwierdził. Zapytany o najbardziej pozytywne skojarzenie związane z wyprawą Darka Strychalskiego bez zastanowienia odparł: – Zachowanie ludzi na trasie. Tych niebiegnących. Proponowali jedzenie, picie, ogrzanie się i nocleg. Coś niezwykłego. Poza tym cierpliwość kierowców. Nikt nie trąbił i nie złorzeczył, że musi zwolnić i wyminąć grupę biegaczy. Nie jest z nami Polakami źle. Potrafimy być wrażliwi – podsumował.

OTWARTE SERCA

Nieco inny wymiar miał Bieg Otwartych Serc organizowany przy okazji Biegu Filmowego w Wałczu. Tu nie prowadzono zbiórki pieniędzy, to miał być biegowy symbol wsparcia idei transplantacji. Do Wałcza zawsze przyjeżdża sporo ludzi po przeszczepach różnych organów. Całą grupą opiekowała się w tym roku Alicja Chachaj z fundacji „Tak dla transplantacji”. – Jesteśmy wdzięczni organizatorom za współpracę od pierwszego biegu filmowego. Dla nas to szansa, żeby o idei transplantacji było głośniej. Większość z nas uzyskała dzięki niej szansę na drugie życie. Dziś jest z nami na przykład ośmioletnia Ula. Od siedmiu lat żyje z nowym sercem, no i żyje pełnią życia. Dopiero co podczas dziecięcych psot złamała rękę, ale w Biegu Otwartych Serc wzięła udział – opowiadała. Każda forma wybieganej pomocy jest nie do przecenienia. Tak trzymajcie, biegacze. Na Was zawsze można liczyć! �

Okładka tygodnika WPROST: 34/2015
Więcej możesz przeczytać w 34/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0