Do odwołania Hausnera wymagane było co najmniej 231 głosów.
Za pozostawieniem Hausnera na stanowisku w całości głosowały kluby SLD, UP i PO. Ministra broniły też koła Partii Ludowo- Demokratycznej, Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, Polskiej Racji Stanu oraz posłowie niezrzeszeni. Za wotum nieufności dla wicepremiera były kluby: LPR, PSL, Samoobrony, koła Ruchu Katolicko-Narodowego i Porozumienia Polskiego. Od głosu wstrzymał się PiS oraz koło Polski Blok Ludowy. Posłowie LPR uzasadniali swój wniosek m.in. tym, że koszty programu oszczędnościowego Hausnera poniosą najubożsi, a propozycje oszczędności w sferze socjalnej są "przerzuceniem na barki najuboższych kosztów przystąpienia Polski do Unii Europejskiej". O odrzucenie wniosku, podczas debaty sejmowej, apelował premier.
W środę wniosek o wotum nieufności dla Hausnera negatywnie zaopiniowały komisje: gospodarki oraz polityki społecznej i rodziny.
Cieszę się, że jest taki dobry wynik, bo to dobrze rokuje, jeśli chodzi o program racjonalizacji wydatków publicznych" - skokmentował głosowanie premier Leszek Miller.
"Jeżeli osoba kojarzona z takim programem uzyskuje takie wsparcie, to logicznie rzecz biorąc program też powinien uzyskać takie wsparcie. A to byłoby bardzo ważne, bo to jest trudny program. Ustawy, które będą składać się na plan racjonalizacji, będą pewnie wywoływały wiele kontrowersji i byłoby dobrze, gdyby takie poparcie jak dzisiaj miał cały program" - dodał Miller. Jednocześnie premier podkreślił, że debata nad wnioskiem LPR, była kolejną stratą czasu, ponieważ wynik głosowania był łatwy do przewidzenia. "W tym czasie Sejm mógłby się zajmować czymś innym. Szkoda czasu" - uważa premier.
em, rp, pap