Maria Kiszczak: Coś mi odbiło, za szybko ujawniłam dokumenty. Mąż chciał chronić Wałęsę

Maria Kiszczak: Coś mi odbiło, za szybko ujawniłam dokumenty. Mąż chciał chronić Wałęsę

Lech Wałęsa (fot. MIchal Fludra / Newspix.pl ) / Źródło: Newspix.pl
– Popełniłam błąd, bo mi coś odbiło i postanowiłam pójść do IPN – tak Maria Teresa Kiszczak tłumaczyła w TVP Info swoją decyzję o zaniesieniu jednego z dokumentów z teczki "Bolka" do IPN.

– Tam była dołączona karteczka, której nie przeczytałam, że Wałęsę trzeba chronić, bo on jest polskim bohaterem i dopiero po kilku latach ujawnić te dokumenty. A ja za szybko je ujawniłam i to jest moja głupota, bo nie powinnam tego robić – dodała.

Wdowa po generale zaznaczyła, że jest jej wstyd z powodu tego, że skierowała się do IPN i przyznała, że powinna mieć świadomość, że zostanie to wykorzystane przeciwko niej.

"Mąż chciał chronić Wałęsę"

Wdowa po generale Kiszczaku stwierdziła, że sądziła, iż IPN jest instytucją, która zapewni jej spokój, tymczasem ona "reklamuje się jej kosztem". Kobieta dodała, że dokumenty dotyczące Wałęsy powinna ujawnić później. – Mąż o tym wiedział. Bo on razem z Wałęsą tworzył Okrągły Stół. Wałęsa i Kiszczak, to były dwie osoby najważniejsze przy Okrągłym Stole. I dlatego go chronił. Bez ochrony męża, on (Wałęsa) byłby zniszczony. Najprawdopodobniej nie dostałby Nobla, a to przecież jest sprawa Polski – przekonywała.

Maria Kiszczak stwierdziła też, że jej mąż "miał wyjątkowe uczucia w stosunku do Wałęsy, bo te obrady Okrągłego Stołu to była zasługa również Wałęsy". O dokumentach dotyczących przywódcy Solidarności miała dowiedzieć się tuż przed śmiercią męża, który miał przekazać jej, by poszła do prezesa IPN, gdy będzie potrzebowała pieniędzy. - A pomnik na grobie męża kosztuje ok. 50 tys. zł - dodała.

Szafa Kiszczaka

Przypomnijmy, 16 lutego do domu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku wkroczył prokurator w towarzystwie pracowników Instytutu Pamięci Narodowej. Zabezpieczono dokumenty dot. tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek”, które to dokumenty Maria Kiszczak chciała sprzedać Instytutowi. Według relacji rzecznik prasowej IPN, wdowa po Czesławie Kiszczaku 16 lutego spotkała się m.in. z prezesem Instytutu i żądała 90 tys. złotych w zamian za przyniesione akta. Jako dowód na wagę posiadanych dokumentów przedstawiła "odręcznie kartkę papieru zatytułowaną „Informacja opracowania ze słów T.W. »Bolek« z odbytego spotkania w dniu 16.XI.1974 roku”.

Komentarz Wałęsy i informacja IPN

„Nie może być żadnych materiałów mojego pochodzenia .Gdyby były nie byłoby potrzeby podrabiać. W sądzie to udowodnię” – napisał Wałęsa na blogu, który prowadzi na portalu Wykop.pl.

Kilkadziesiąt minut po wpisie opublikowanym przez Wałęsę na blogu, Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że wśród dokumentów zabezpieczonych w domu Czesława Kiszczaka znajduje się zobowiązanie do współpracy osoby o pseudonimie "Bolek" podpisane "Lech Wałęsa". 

Dokładną zawartość paczek z dokumentami opisano w komunikacie IPN. Znajdował się tam m.in. niewysłany list oraz przesyłka adresowana „Do Dyrektora Archiwum Akt Nowych w Warszawie do rąk własnych”. "W kopercie znajduje się odręcznie napisany list z kwietnia 1996 r., w którym Czesław Kiszczak informuje o przekazaniu do Archiwum Akt Nowych akt dokumentujących współpracę Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. List jest odręcznie podpisany przez Czesława Kiszczaka. List wraz z paczką zawierającą obie teczki nie został wysłany" - napisano w oświadczeniu.

Zabezpieczone i poddane oględzinom akta "składają się z teczki personalnej i teczki pracy tajnego współpracownika o pseudonimie >>Bolek<<".

"W teczce personalnej znajduje się 90 kart dokumentów. Teczka jest w oryginalnych okładkach. W teczce personalnej, podzielonej na dwie części, znajdują się dwa spisy zawartości dokumentów. Opisy zawartości odpowiadają stanowi faktycznemu dokumentów znajdujących się w teczce. W teczce personalnej znajduje się koperta, a w niej odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa podpisane: Lech Wałęsa „Bolek”. Wśród dokumentów znajdujących się w tej teczce są również m.in. odręczne, podpisane pseudonimem „Bolek”, pokwitowania odbioru pieniędzy" - wskazano w komunikacie IPN. W teczce pracy, która liczy 279 kart znajdują się "liczne doniesienia tajnego współpracownika pseudonim >>Bolek<< oraz notatki funkcjonariuszy SB ze spotkań z tajnym współpracownikiem pseudonim >>Bolek<<. Część doniesień pisana jest odręcznie i podpisana pseudonimem >>Bolek<<".

"Dokumenty znajdujące się w obu teczkach obejmują okres lat 1970–1976. W opinii uczestniczącego w czynnościach eksperta-archiwisty dokumenty są autentyczne" - stwierdzono. Dokumenty zostaną upublicznione po zakończeniu opisywania zawartości.

TVP Info, IPN, Wykop.pl, Wprost.pl


Czytaj także

 125
  • A JA ja   IP
    Pani Tereso, oceni historia. Młodzi niech poczytają, bo statrsi pamiętają. Trzeba walczyć o to, w co się wierzy. Dobrze Pani zrobiła. Polisę ubezpieczeniową pani odziedziczyła i chce Pani, aby młodzi za te papiery zapłacili. Nie zapłacą, bo wyjechali. A my nieciekawi. Płacić nie mamy czym i tylko pilnujemy, żeby ZBOWiD nie odebrał, co nasze, zdobyte ciężką pracą a nie wysiadywaniem po kawiarniach, restauracjach i palarniach kubańskich cygar.
    • andree   IP
      Poszła w złym kierunku. Gdyby złożyła ofertę Wałęsie to za te papiery dostałaby dużo więcej. Rzeczywiście zrobiła błąd.
      • tadzik   IP
        Zapewne szafa Kiszczaka kryje wielu kolegow agentow z UB Walensy
        • darek6   IP
          Ilu jeszcze agentow i konfidentow kryja papiery Kiszczaka ,Walensa to wiezcholek gury lodowej
          • Aniela Zoń   IP
            Skromne mieszkanie Kiszczaków dowodzi że nie kradł, dlatego pewnie jest prawdą że wdowa po generale naprawdę potrzebuje pieniędzy na pomnik męża. Działka o pow 800 m kw. i dacza na Mazurach to pikuś w stosunku do nowoczesnych złodziei.