„Bolkowatość” elit III RP

„Bolkowatość” elit III RP

Rządy III RP często miały dwóch panów – pana jawnego, którym byli wyborcy, i pana ukrytego, który dysponował teczkami z hakami, jak Kiszczak. To wywierało wpływ na jakość rządzenia i paraliżowało wolę w podjęciu projektu reprywatyzacji i wielu reform naprawczych, np. wymiaru sprawiedliwości – mówi „Wprost” Andrzej Zybertowicz, socjolog, doradca prezydenta Andrzeja Dudy.

Czy zaskoczył pana fakt, że generał Czesław Kiszczak miał w mieszkaniu prywatne archiwum akt SB?

Nie. W mojej książce wydanej w 1993 r. – „W uścisku tajnych służb: upadek komunizmu i układ postnomenklaturowy” – transformację ustrojową opisałem jako proces częściowo kontrolowany, który miał trzy typy zabezpieczeń: polityczne, gospodarcze i agenturalne. Analizując dostępne wtedy źródła, wskazałem, że palenie akt tajnych służb było zasłoną dymną dla ich prywatyzacji. Teraz, gdy akta Lecha Wałęsy odnalazły się w mieszkaniu Czesława Kiszczaka, mamy potwierdzenie tego stanu rzeczy. Problem w tym, że społeczeństwu przez dwie dekady mydlono oczy, żeby nie rozumiało rzeczywistych mechanizmów tworzenia się nowego ładu.

Więcej możesz przeczytać w 8/2016 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0