O północy z 800 wyrzutni do fajerwerków, rozmieszczonych na trzech poziomach Pałacu Kultury i Nauki oraz po dwóch stronach Pałacu, wystrzeliły ognie sztuczne. Podczas 10-minutowego pokazu wszyscy występujący artyści odśpiewali piosenkę Ryszarda Rynkowskiego "Wznieś serce nad zło", a na niebie pokazały się świetliste serca.
Mimo że większość warszawiaków w sylwestrową noc bawiła się tradycyjnie w domu lub na prywatkach, sporym zainteresowaniem cieszyły się bale w najlepszych stołecznych hotelach, m.in. w Bristolu, Janie III Sobieskim, Sheratonie czy Marriocie. Trzeba tam było jednak zapłacić od ponad 500 zł (Mariott) do ponad 1200 zł (Restauracja Malinowa Hotelu Bristol) od osoby. W zamian czekały gości specjały kulinarne - pieczone przepiórki nadziewane gęsią wątróbką podaną w gniazdku z ciasta francuskiego, tatar z łososia, szaszłyki z krewetek, filet z łososia grilowanego, czy strogonow grzybowy z zielonymi kopytkami. W loteriach fantowych można też było wygrać atrakcyjne wycieczki, nawet na Hawaje lub do Malezji.
Podobną jak w Warszawie liczbę gości (15 tysięcy) przyciągnął Sylwester na Placu Wolności w Poznaniu. Wystąpiła Kayah; był też pokaz sztucznych ogni. Sylwester i był imprezą podsumowującą obchody 750-lecia lokacji Poznania. Uczestnicy wspólnej zabawy obejrzeli kilkuminutowy film, który przedstawiał największe wydarzenia związane z jubileuszem - od odsłonięcia plenerowej rzeźby Magdaleny Abakanowicz, poprzez paradę lokacyjną, do Dni Pyrlandii - masowej imprezy dla ponad 100 tys. osób.
Pogoda nie oszczędzała też - podobnie jak w Warszawie - uczestników zabawy sylwestrowej na placu Wolności w Łodzi i tradycyjnie już wychodzących przed północą na ulicę Piotrkowską; po północy padał tam marznący deszcz.
Około 100 tys. osób bawiło się w "największej dyskotece lat 80." na Rynku Głównym w Krakowie. Jej klimat stworzyło specjalnie zaaranżowane oświetlenie z ruchomymi, kolorowymi światłami, zielonymi laserami i lustrzanymi kulami. Na scenie ustawionej koło kościółka Św. Wojciecha wystąpiły największe gwiazdy polskiej sceny z lat 80. - zespoły Kombi, Oddział Zamknięty i Revolver oraz Małgorzata Ostrowska. Program artystyczny wzorowany był na legendarnej Liście Przebojów Programu 3 Polskiego Radia. Występy na żywo przeplatane były muzyką z taśmy - wyemitowano 30 największych przebojów, a fragmenty teledysków prezentowano na dwóch ogromnych ekranach. O północy życzenia noworoczne złożył wszystkim krakowianom prezydent miasta Jacek Majchrowski. Potem w niebo poszybowały sztuczne ognie.
Kilka tysięcy ludzi bawiło się w sylwestrową noc pod gołym niebem w centrum Gdańska. Punktualnie o północy rozległ się dźwięk dzwoneczków, przyniesionych przez uczestników zabawy.
W tym roku szczecinianie nie mogli się wspólnie bawić "pod chmurką", bo prezydent miasta z obawy przed atakami terrorystycznymi, odwołał imprezę na Jasnych Błoniach.
"Mieszczanie królewskiego grodu Lublina! Zatrzymajcie się i posłuchajcie! Nadszedł Rok Pański 2004, który jest czwartym rokiem pierwszego stulecia trzeciego tysiąclecia!"- tymi słowami o północy w Lublinie początek Nowego Roku ogłosił ze stopni Ratusza klikon, czyli krzykacz miejski, ubrany w barwny tradycyjny strój (białe pończochy, aksamitne, ciemnozielone pludry, czyli spodnie do kolan, koszula z białym żabotem, czerwona kamizelka, płaszcz z aksamitu w takim samym kolorze co pludry, bogato zdobiony srebrnymi haftami, trójgraniasty kapelusz z dużym, białym piórem. W ręku krzykacz trzymał dzwonek i długą laskę). Wygłosił on życzenia dla mieszkańców od prezydenta Lublina.
Nietypowo spędzili Sylwestra członkowie Klubu Płetwonurków "Harpun" z Przemyśla, którzy już od kilku lat zanurzają się w tym dniu o północy w nurtach Sanu. Wybrali głębokie miejsce w rzece i zeszli na jej dno, skąd wyszli z... doskonale schłodzoną butelką szampana. Noworoczny toast spełnili jednak na brzegu. Członkowie klubu to w większości zawodowi strażacy, stąd ciągoty do wody.
W Białce Tatrzańskiej na Podhalu 500 narciarzy w noc sylwestrową jeździło na nartach na Wierchu Bania. Nie zrezygnowali jednak z tradycyjnych uciech. Od 21 do 4 rano mogli bawić się też na stoku przy muzyce, a w przerwach podtrzymywali swą ochotę do zabawy, zaglądając do góralskiej karczmy.
Najwyżej w Polsce powitali Nowy Rok pracownicy Wysokogórskiego Obserwatorium Meteorologicznego na Kasprowym Wierchu w Tatrach, na wysokości ponad 1987 metrów n.p.m. Tej nocy nie mogli obejrzeć widocznych stąd fajerwerków, eksplodujących niemal nad całym Podhalem; na Kasprowym Wierchu gęsta mgła ograniczała widzialność do 30 metrów. Dyżury na Kasprowym Wierchu pełnione są zwykle przez jedną osobę, ale w sylwestra wolny od pracy personel obserwatorium ma w zwyczaju odwiedzać dyżurnego obserwatora, aby nie spędzał tej nocy samotnie.
28 metrów niżej - na wysokości 1959 m n. p. m - w restauracji przy górnej stacji kolei linowej na Kasprowym Wierchu Nowy Rok powitali goście, którzy przejechali z Zakopanego do Kuźnic dorożkami, a potem przesiedli się do kolejki linowej, która wywiozła ich na szczyt.
W Zakopanem w tym roku władze miasta nie zorganizowały zabawy sylwestrowej pod chmurką, która zwykle odbywała się na największej miejskiej łące, czyli Równi Krupowej. Najliczniej witano Nowy Rok na Krupówkach.
Dla odmiany najniżej organizowane zabawy sylwestrowe w kraju odbywają się w Małopolsce - w kopalniach soli - w Bochni na głębokości 250 metrów oraz w Wieliczce, około 130 metrów pod powierzchnią ziemi. Za sale balowe służą tam podziemne komory wykute w złożach soli.
***
W sylwestrową noc nie obyło się bez kilku incydentów.
W Poroninie na Podhalu, przed północą z balkonu na trzecim piętrze wypadł na beton 4-letni chłopiec z Gliwic, który przyjechał z rodzicami witać Nowy Rok w górach. W stanie krytycznym trafił do szpitala, gdzie przeszedł 3-godzinną operację. Znajduje się na oddziale intensywnej opieki medycznej. Matka chłopca - jak twierdzi - akurat w tym momencie "na sekundę" wyszła z pokoju.
Jak co roku, nieostrożne obchodzenie się z materiałami pirotechnicznymi doprowadziło do wypadków: w Zakopanem kobieta została uderzona w głowę odpaloną petardą, a koń, spłoszony eksplozją petardy wrzuconej pod kopyta, stratował tył jadącego samochodu.
w Wielkopolsce fajerwerki raniły 23 osoby. Dwie z nich trafiły do szpitala.
Niegroźny pożar wybuchł w sylwestrową noc w jednym z pomieszczeń biura poselskiego Ligi Polskich Rodzin w Katowicach, mieszczącym się na drugim piętrze. Przyczyną była prawdopodobnie wrzucona do środka petardy, którą wybito szybę. Spaliły się dokumenty i książki, a częściowemu opaleniu uległy: komputer, regał z książkami, biurko i ściana.
Kilkanaście minut po północy skończyła się zabawa sylwestrowa dla 116 osób w Trypuciach niedaleko Białegostoku. Z nieznanych na razie powodów wybuchł tam pożar w budynku, w którym odbywał się bal. Nikt nie doznał obrażeń. Jednak straty materialne szacowane są wstępnie na 90 tys. zł.
W Trójmieście kilka minut po północy uczestnik studenckiej zabawy na dachu akademika w Sopocie wpadł do komina. Trafił do szpitala, na szczęście tylko lekko ranny.
em, pap