Lekarze będą leczyć,... ale kiedy? (aktl.)

Lekarze będą leczyć,... ale kiedy? (aktl.)

Mimo zapewnień ministra zdrowia Leszka Sikorskiego, że już po południu zostaną otwarte gabinety lekarzy rodzinnych, porozumienia nie ma, a pacjenci nadal są zdani na siebie.
Toczące się drugi dzień z rzędu negocjacje między ministrem zdrowia Leszkiem Sikorskim i lekarzami rodzinnymi zrzeszonymi w Porozumieniu Zielonogórskim na razie nie przyniosły rezultatu. W poniedziałek wieczorem minister poinformował, że negocjacje są skomplikowane pod względem prawnym i nadal trwają.

Negocjacje rozpoczęły się około godziny 10 w poniedziałek w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu. Wcześniej 18 godzin negocjowano w nocy z niedzieli na poniedziałek.

"Problem jest na tyle złożony i skomplikowany pod względem prawnym, iż chcąc w sposób kompetentny, zgodny z moimi kompetencjami i w sposób wiarygodny podpisać porozumienie i  uzyskać podpis prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia (Krzysztofa Panasa), jestem zobowiązany kontynuować rozmowy z naszymi partnerami" - oświadczył wieczorem minister zdrowia Leszek Sikorski. Dodał, że rozmowy są dłuższe, ponieważ "pojawiło się parę nowych rozwiązań, projektów nowych w stosunku do tego, co było wcześniej przedmiotem naszych rozmów".

"Musimy to uporządkować, trochę uprościć, ograniczyć do tych, co do których nie ma najmniejszych wątpliwości, że nie będą budziły sporów".

Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego nie wiedzą, dlaczego sprawa utknęła. "Chciałbym się dowiedzieć, na czym polega problem " - powiedział szef zespołu negocjacyjnego Porozumienia Zielonogórskiego Marek Twardowski. Jak twierdzi, strona ministerialna otrzymała treść propozycji porozumienia pięć godzin przed wygłoszeniem oświadczenia i do tej pory zespół nie otrzymał żadnej odpowiedzi.

Porozumienie Zielonogórskie żąda zmian niektórych zapisów w  kontraktach na 2004 rok. Są to całodobowa opieka nad pacjentami i  odpłatność za transport sanitarny. Lekarze nie zgadzają się również na możliwość zmian w podpisanych już umowach, których może dokonywać NFZ.

W poniedziałek nad ranem minister zdrowia twierdził, że lekarze z  Porozumienia Zielonogórskiego osiągnęli ze stroną rządową wstępne porozumienie, dzięki któremu gabinety lekarzy rodzinnych miały zostać otwarte jeszcze w poniedziałek. "Nie stanie się to może o godz. 8 rano. Zakładam, że  stanie się to w godzinach popołudniowych lub wczesnopopołudniowych" - mówił minister.

Wynegocjowane stanowisko miało jeszcze zostać uszczegółowione, potem dokument porozumienia miał trafić do uzgodnienia do prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, a następnie do premiera. Akceptacja treści dokumentu przez premiera miała być sygnałem do otwarcia" gabinetów.

Otworzymy gabinety niezwłocznie po wyczerpaniu uzgodnionej we wstępnym porozumieniu procedury" - zapewnił w poniedziałek szef negocjatorów "Porozumienia Zielonogórskiego" Marek Twardowski.

W myśl wstępnego porozumienia, o którym mówił minister Sikorski, lekarze przystąpią do rokowań z NFZ. Zawrą z funduszem kontrakty, które będą miały inną formę niż zawierane dotychczas - jednak będą one zgodne zobowiązującymi obecnie przepisami.

Zdaniem szefa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztofa Bukiela, podpisanie tego porozumienia nie rozwiąże jednak problemu polskiej służby zdrowia, będzie jedynie jednorazowym jego załataniem. "Nie będzie skończonego problemu. (...) Tam coś ustąpią, tamci trochę dodadzą i załatają dziurę; wielką ilością farby zostanie zamazana rdza. Tak naprawdę jednak system się rozpada" - powiedział w Poznaniu podczas konferencji prasowej Okręgowej Izby Lekarskiej Krzysztof Bukiel.

Według piątkowych informacji NFZ w sześciu województwach (wielkopolskim, dolnośląskim, lubuskim, podkarpackim, śląskim i podlaskim) nie udało się w 2003 roku zorganizować podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Większość lekarzy POZ z tych województw zrzeszonych jest w "Porozumieniu Zielonogórskim".

sg, pap

Czytaj także

 0