Sędzia Marcin Jędrzejewski, który prowadzi sprawę, powiedział, że sąd zbierze się na niejawnym posiedzeniu, na którym ma zdecydować o dalszym postępowaniu wobec pozwanego. Dodał, że sprawa została skierowana do rozpoznania, gdy do sądu dotarła informacja od poszkodowanego, że dziennikarz do tej pory go nie przeprosił.
Sędzia przyznał, że nie wyklucza decyzji o egzekucji kary więzienia, ale dodał, że są jeszcze inne możliwości, które sąd będzie rozpatrywał.
Andrzej Marek publikował na początku 2001 roku w "Wieściach Polickich" artykuły, w których pisał m.in., że naczelnik wydziału promocji Urzędu Gminy w Policach prowadzi prywatną agencję reklamową. Krytycznie opisywał promocyjną działalność naczelnika, sugerując, że promuje on głównie własną osobę. Nagłośnił też rzekomą niegospodarność urzędnika.
Marek powiedział, że wszystko to, co napisał, jest prawdą i "nie wycofuje się z żadnego słowa". Potwierdził, że nie przeprosił poszkodowanego i zastrzegł, że teraz też tego nie zrobi. Pytany, czy jest gotowy pójść do więzienia, zapewnił, że tak. Na pytanie o możliwość zawarcia ewentualnej ugody z poszkodowanym Marek odpowiedział: "Ugoda tak, ale zależy na jakich warunkach. Jeśli będę oczyszczony z zarzutów, to tak" - podkreślił. Poszkodowany zaznaczył, że nie odstąpi od wymogu przeprosin.
Szczeciński Sąd Okręgowy rozpatrywał w listopadzie odwołanie od wyroku Sądu Rejonowego, który wcześniej uznał Marka za winnego zniesławienia i wymierzył mu karę trzech miesięcy więzienia w zawieszeniu. Sąd Okręgowy utrzymał wyrok w mocy. W uzasadnieniu podał, że dziennikarz umieścił w treści gazety nieprawdziwe zarzuty, a także opublikował czytelną fotografię wizytówki urzędnika, zestawiając ją z tytułem "Promocja kombinatorstwa".
oj, pap