Ten toczący się od lutego 2001 roku proces jest jednym z największych w Polsce przeciwko zorganizowanej przestępczości.
"Z uwagi na niemożność kontynuowania rozprawy przeciwko gangowi +Krakowiaka+ w niezmienionym składzie, co jest wymogiem ustawowym, konieczne jest przeprowadzenie rozprawy w nowym składzie od początku" - poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Sądu Okręgowego w Katowicach Teresa Truchlińska-Binasik.
Przepisy stanowią, że sprawy, w których oskarżonym grożą kary dożywocia, muszą być prowadzone w tym samym składzie sędziowsko-ławniczym. Choroba ławniczki, uniemożliwiająca jej uczestniczenie w procesie, skutkuje koniecznością losowania nowego składu ławników. Ci będą musieli się zapoznać z wielotomowymi aktami. Proces ruszy od nowa prawdopodobnie za kilka miesięcy.
Proces został przerwany kilka miesięcy temu, kiedy stan zdrowia ławniczki uniemożliwiał jego kontynuowanie. Drugi ławnik (zapasowy) półtora roku wcześniej zrezygnował z uczestniczenia w rozprawach i wyjechał za granicę. Jeszcze w lipcu była szansa, że sprawa będzie kontynuowana - z przesłanej sądowi opinii lekarskiej wynikało, że ławniczka wróci na salę rozpraw. Terminy wyznaczono na październik.
Każda rozprawa w tym procesie - a dotychczas odbyło się ich 131 - pociąga za sobą olbrzymie wydatki związane m.in. z konwojowaniem oskarżonych, zwrotem kosztów dojazdu świadków czy ochroną świadków koronnych. Samo przystosowanie sali sądowej, usytuowanej na terenie koszar policji, kosztowało około 2 mln zł.
Gang "Krakowiaka" policja rozbiła na początku 1999 roku, główne śledztwo zakończyło się w połowie 2000 roku. Proces rozpoczął się 20 lutego 2001 roku, został jednak przerwany już na samym początku, bo szef grupy sprawiał wrażenie osoby niepoczytalnej - krzyczał i śpiewał na sali rozpraw, groził, obrażał sąd. "Krakowiaka" skierowano na obserwację psychiatryczną. Lekarze orzekli, że może on odpowiadać przed sądem.
Proces ruszył na dobre w lipcu 2001 roku. Na ławie oskarżonych zasiadało wówczas 36 osób, wśród nich szef grupy Janusz T., pseud. Krakowiak, i przywódca mafii szczecińskiej Marek M., pseud. Oczko, który miał zlecić ludziom "Krakowiaka" jedno z zabójstw.
Członkowie gangu "Krakowiaka", uważanego za jedną z najgroźniejszych grup przestępczych w kraju, odpowiadają przed sądem za najcięższe przestępstwa. Zdaniem prokuratury, dopuścili się kilkunastu zabójstw, porwań, rozbojów, handlu bronią i narkotykami. Do sądów trafiło ponad 20 aktów oskarżenia przeciwko członkom tej grupy. Według świadków koronnych, dzięki którym udało się rozbić gang, cała grupa liczyła ok. 300 osób i działała w południowej Polsce. Zdaniem prokuratury, "Krakowiak" współpracował też z innym znanymi przestępcami w kraju - "Nikosiem" i "Masą". Zdaniem oskarżenia, w latach 90. "Krakowiak" podporządkował sobie mniejsze gangi w wielu miastach na południu kraju m.in. w Katowicach, Gliwicach, Kielcach, we Wrocławiu i w Bielsku-Białej i czerpał zyski z ich działalności.
Gang był bardzo dobrze zorganizowany, a jego członkowie podzieleni na "sekcje"; obowiązywał ich system kar - od pobicia kijami bejsbolowymi przez łamanie kończyn i przeciąganie na linie za pędzącym samochodem po strzał w głowę - wynika z aktu oskarżenia. Grupa miała ustaloną strukturę i hierarchię, charyzmatycznego przywódcę i "organa" wyznaczone do poszczególnych zadań; np. "egzekutor" zajmował się zabójstwami na zlecenie i wyznaczaniem kar oraz wewnętrznymi śledztwami, "skarbnik" dbał o pomoc prawną i finansową dla aresztowanych członków grupy i ich rodzin.
em, pap